Kontakt: Gruesome Gertie

Fajna nazwa. Jak ktoś nie wie o czym mowa, to googlarka i niech sobie wstuka „Gruesome Gertie”. I też będzie mógł cmokać i mlaskać z zachwytem. A jak to wygląda w przypadku muzyki? Już spieszę z informacją.

Panowie poruszają się w obszarze, którego do tego pory zbytnio nie badałem. A i też specjalnie mnie ku temu nie kusi. Zostałem jednak ładnie poproszony, a osobnik odpowiedzialny za kontakt meilowy dodatkowy zapewnił, że z cierpliwością poczekają i z pokorą wysłuchają. Zapoznałem się z ich materiałem. I nie żałuję, że to zrobiłem. Chociaż granie prezentowane przez Gruesome Gertie jest mi raczej obojętne i dalekie od tego co lubię, to nie mogę tej muzyce odmówić jednego. Umie zatrzymać słuchacza. Chociaż – żeby nie było za miło – im częściej słuchałem tych niespełna 28 minut, tym chętniej wkradało się nerwowe kręcenie się w fotelu. Tak więc z mojego punktu widzenia: spoko, ale nie za często. „Moim faworytem jest „Psychosis”. Z jednej strony wolny i zgniatający kości (zwłaszcza w pierwszej części) a z drugiej pociągnięty emalią kojarzącą mi się niezmienne z szufladą „post metal”. I takie połączenie w tym wypadku wciąga. Drugi – a w zasadzie trzeci – kawałek jest szybszy (chociaż to i tak średnie tempa) i do fajnie bujającej głowę końcówki praktycznie bez historii. A do tego ten ślad groove na początku – ble. Ostatni za utworów pokazuje, że Gruesome Gertie potrafi w emocje. Kawałek, który gdzieś tam w moim odczuciu, jest pewnym ukłonem w stronę potworka, który w latach 90 określało się mianem gothic, często zestawiając go z death czy doom. Zaznaczam jednak od razu coby zaraz jakiś „ekspert” się nie przypierdolił. Ukłonem, a nie chamskim zerżnięciem. Warta podkreślenia jest tutaj praca czystego wokalu. Chociaż jego partie brzmią mi dziwnie znajomo. Natomiast sam utwór skróciłbym o dwie minuty, bo te kosmosy na końcu nikomu niepotrzebne.

No i tak podsumowując. Jak na granie, którego staram się nie dotykać nawet przez gumową rękawiczkę, to całkiem przyjemnie mi się tego materiału słucha. Aczkolwiek jak wspomniałem nie za często. Panowie na graniu się znają i to słychać. Większych dłużyzn czy zgrzytów nie zaobserwowałem.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01.Psychosis
02.-
03.Dry Drowning
04.Downfall