Wydawca: Deformeathing Productions

Grin to kapela która po polskim podziemiu szwenda się już dwudziestu lat, a jeszcze nie dorobiła się pełnowymiarowego albumu, no i ogólnie mało o nich słychać. Nie wiem czy „A Scanner Darkly” wpłynie na poprawę, ale słów kilka o tym krążku rzucić w wirtualną rzeczywistość nie zaszkodzi.

Na wspomnianym materiale dostajemy trzy numery. Ich cechą charakterystyczną są połamane struktury i specyficzny groove, przez co całość brzmi dość „nowocześnie”, zwłaszcza jeśli dorzucimy do tego dość syntetyczne brzmienie. Ogólnie rzecz ujmując muzyka Grin to pogranicze death i thrash metalu z takim cholernym odhumanizowanym posmakiem. Gitary są ciężkie, szatkują na równe co do milimetra części – człowiek czuje się trochę jak przy taśmie w zakładzie przetwórstwa mięsnego. Przy czym zawsze praca przy taśmie wydawała mi się w chuj monotonna i takie samo wrażenie mam słuchając tej EPki. Niby nie jest źle, ale jakoś tak mało dla mnie tutaj energii mimo wszystko. No z jednej strony granie jakie prezentuje Grin to nie jest do końca moja muzyka, więc nie ma się co dziwić. Z drugiej – jednak czasem nawet w gatunkach odległych od moich codziennych upodobań potrafię znaleźć coś co mi się spodoba. Tutaj… no jest z tym ciężko bo wałkuję i wałkuję i wałkuję „A Scanner Darkly” i nie bierze mnie w ogóle. I tak i siak i w dzień i w nocy i pojedzony i na czczo – za cholerę mnie nie rusza. Ot, przelatuje, solidny metal, i tyle. Plusem jednak jest to, że numery z ostatniej EPki są zdecydowanie lepsze niż kawałki z dorzuconego w ramach bonusu „Promo ’98”.

No cóż, panowie sobie grzebią w tym Grin i fajnie, że mają takie hobby niż na przykład zapijanie pały albo śledzenie promocji w Lidlu, jak pewnie większość ich rówieśników. Problemem jest tylko to, że do mnie ich muzyka nie trafia. Życie.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. A Scanner Darkly  
2. In the Machine  
3. Depression  
4. Before Darkness Arrives