Grimlord „Beast We are Keeping Under Cover”

Ostatnimi czasy zauważam wzmożoną aktywność zespołów heavy metalowych, grającyh ten gatunek pod biało-czerwoną banderą. I to grających na wcale niezłym poziomie. I dobrze, w końcu nie samą rzeźnią Polska silna i dla fanów lżejszych brzmień coś się znajdzie na naszym podwórku.

Skoro zacząłem w przypadku tejże recenzji od ogólnego stwierdzenia na temat polskiego hejwi, to zapewne domyślacie się, że Grimlord tworzy w tym właśnie stylu. Recenzowana płytka to trzyutworowe promo „Beast We Are Keeping Under Cover”, które jest zwiastunem debiutu kapeli z Oławy. Trzonem Grimlord jest Bartosz Źrebiec (gitara i wokal), do którego dołączyli, po różnych przetasowaniach składu, perkusista Łukasz i basista Bartosz. Tyle w ramach bio, a co w środku mamy pod względem muzycznym? A no mamy, heavy metal panowie i panie! Po odpaleniu płytki i jednokrotnym przesłuchaniu nawet przygłuchy będzie umiał wskazać inspiracje tria. A jest to głównie Iron Maiden, Running Wild, Judas Priest czy solowe dokonania Blaze’a Bailey’a. Jednym słowem kanon pozycji obowiązkowych. A Grimlord zdają się być pojętnymi i zdolnymi uczniami. Utwory są melodyjne, chwytliwe, wpadają w ucho i szybko z niego nie wypadają, nawet po drodze z pracy do domu chodził mi po głowie jeden motyw, hehe. Jakoś może nie są one wybitnie skomplikowane, ale nie można im też zarzucić jakiejś kompozycyjnej indolencji – spełniają swoją funkcję, mają pazur, a kiedy trzeba jest trochę wolniej, ale cały czas dobrze. W trzech kawałkach zawartych na promo można usłyszeć sporo wpływów wspomnianych przeze mnie metalowych herosów, ale i już powolne oznaki wykształcania się własnego stylu – jeszcze dosyć nieśmiałe, ale wszak lepsze to niż nic. Podoba mi się też barwa głosu Bartka, która chwilami pachnie Blazem, a kiedy indziej znowuż Rock’n’Rolfem. No i solóweczki, zwłaszcza ta w pierwszym utworze, są na dobrym poziomie (zespół na stronie internetowej określa je jako perfekcyjne, ale dla mnie to lekka przesada – są po prostu dobre). Okej, posłodziłem trochę, teraz Oracle musi sobie ponarzekać. A przyczepię się do brzmienia perkusji – werbel brzmi, jakby ktoś pukał w dno wiaderka. W kilku momentach słychać też lekkie nieskoordynowanie chórków. No i w tytułowym utworze, w pewnym momencie Bartosz zrobił taki mały przypał – chciał zawyć w wysokich rejestrach, niestety wyszło mu to jakby przechodził mutację. No ale mimo wszystko na płycie jest wiele więcej plusów, niż wymienionych minusów, bo cała promówka brzmi bardzo solidnie. Nie bolało bardzo, prawda?

Jak już powiedziałem, promo Grimlord nie jest złe, przeciwnie, słucham go z przyjemnością, bo i słyszę, że chłopakom przyjemnie gra się muzykę, jaka znalazła się na „Beast We Are Keeping Under Cover”. A kilka zgrzytów to w przypadku młodych kapel rzecz normalna i mam nadzieję, że na przyszłość będą one eliminowane. Na razie jest dobrze, więc możecie rozglądnąć się za Grimlord.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Blood Runneth Over

2. Beast We are Keeping Under Cover

3. Grey Eminence
Autor

9678 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *