Griiim „Pope Art”

Wydawca: Purity Through Fire Productions

Różne dziwne rzeczy czasem do mnie docierają. Jedne dziwią bardziej, inne mniej. Jakiś czas temu dotarło do mnie promo Griiim, projektu z Francji. I jak u nich jest z poziomem dziwności? No jest on spory.

Co dostajemy na krążku, zatytułowanym niczym specjalnie dla mnie, bo „Pope Art”? Kurwa, panie, a czego tutaj nie ma! Podstawą wszystkiej muzyki jest tu black metal, ponury, taki z gatunku „grim” właśnie, na co wskazywałaby nawet nazwa zespołu. Ale do niej dorzucono mnóstwo innych rzeczy. Mamy tutaj odjechany ambient, mamy jakieś poronione orkiestracje, odczłowieczone industrialne motywy, w końcu mamy mroczne trip – hopowe bity, które niespokojnie pulsują gdzieś w tle. Wszystko powoli sunące przed siebie, jak jakaś pojebana parada, co do której nie masz pewności, czy to pogrzeb czy marsz równości. Przez te bity w tle nawet nie wiedzieć kiedy zacząłem zasuwać rymami, jak jebany nygus. Nie ważne. Najdziwniejsze jest to, że jest mi cholernie trudno ustosunkować się do twórczości Griiim. Z jednej strony jest to popierdolone, z drugiej – coś w sobie ma. Z jednej strony, gdzieś tutaj przewija mi się w podświadomości nazwa Manes – może nawet nie tyle z uwagi na ściśle muzyczne skojarzenie, ile na klimat. Ta muzyka jest jak jakiś zły trip, który wkręca się Wam w najmniej pożądanym momencie. To coś w stylu błądzenia po najbrudniejszych uliczkach pełnych patologii, ludzkich śmieci i wszystkiego co najgorsze. Z drugiej strony – siedemdziesiąt kilka minut to naprawdę dużo i trzeba mieć zacięcie, żeby tyle wytrzymać. To jest album, który należy łyknąć naraz, najlepiej w odosobnieniu, tylko że nie zawsze człowiek ma nastrój na taką muzykę (jeśli ktoś twierdzi, że zawsze ma, to polecam wizytę u specjalisty).

No dobra, do mnie ta konwencja przemawia (nie tak jak do Metal Archives, które odmawia dodania tego zespołu do Encyklopedii, hehe). Przy czym biorę tę twórczość trochę w nawias i dodatkowo zaznaczam gwiazdką*. A co oznacza gwiazdka, to już przeczytacie na dole.

Ocena: 7/10

Tracklist:

   01 Intro
   02 Welcome to My Nightmare
   03 My Name is Max
   04 God is Love But I’m hate
   05 The Church of Negation (feat. Mey
   06 Solitude in Heaven
   07 Šizofrenija (feat. O)
   08 As Long As You Hold the Knife
   09 Guiding the Flesh
   10 Speech
   11 As Long As You Hold the Knife Par
   12 A New Kind of War
   13 I Ain’t Going Down
   14 I’m Upset (Epilogue, feat. Kriste

*słuchasz na własną odpowiedzialność, redakcja nie bierze odpowiedzialności za złe tripy lub za zmarnowany czas, jeśli Ci się nie spodoba. Taki mają sposób na siebie i chuj.

Autor

11329 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *