Gravelord „I”

 

Wydawca: Putrid Cult

Proszę Państwa! W Gdańsku coś się dzieje! Oto po czterech długich latach, zmianach w składzie i innych przygodach światło dzienne ujrzał pierwszy długograj Gravelord zatytułowany „I”. Wielu osobom może ta nazwa nic nie mówić, ale śpieszę z wyjaśnieniami, że jest to dość popularny zespół na naszym gdańskim podwórku i miejmy nadzieję, że po tej recenzji i u Was na wsi popłynie ich muzyka z głośnika.

A co otrzymujemy na płycie? Ponad 40 minut oldschoolowego black’n’rolla w stylu Midnight czy Bewitched. Wszystko tutaj „galopuje” i „skacze” nosz kurwa jego mać, do tej muzyki nie da się siedzieć i pierdzieć w stołek! Nogi same rwą się do tańca, a łepetyna lata w górę i w dół (dobra, kłamałem, jest parę momentów gdzie następuje lekka zmiana tempa). Riffy są melodyczne i wpadają w ucho, a chamska perka temu wtóruje. Nie można tutaj również zapomnieć o zachrypniętym wokalu, który zajebiście wszystko spina i pluje jadem wokoło. Muszę nadmienić, że wszystkie wałki są śpiewane w naszym ojczystym języku. Od razu o wiele milej słucha się o defloracji dziewic, rytuałach sado-maso czy też spożywaniu hostii nasączonej LSD (która ma podobno właściwości oczyszczające z wszelakich grzechów), gdy wszystko jest w ojczystym języku. Siarka leje się z głośników niemiłosiernie!

Chłopaki mają spory potencjał, by zabłysnąć w szerszym gronie z tym albumem i mam nadzieję, że tego nie zaprzepaszczą. Solidny wpierdol do którego trzeba wracać. Z czystym jak łza sumieniem polecam!

Ocena 8/10

Tracklista:

1. Intro
2. Odgłosy Nienawiści
3. Noc czerwonego żmija
4. Królowa Zła
5. Defloracja
6. Głód krwii
7. Tabernakulum Unicestwienia
8. Guślarz
9. Psychodeliczne Bluźnierstwa
10. Strzygi

Autor

90 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *