Grave Miasma Endless PilgrimageWydawca: Sepulchral Voice Productions

I co ja biedny żuczek mam zrobić – znów do recenzji przysyłają mi płytę, przy której przewiduję same ochy i achy. No ale to Grave Miasma, więc tak naprawdę nie ma się czemu dziwić. A jak ktoś się dziwi, to chyba u nas na stronie gości po raz pierwszy.

Najnowsza EPka Brytyjczyków ma dość słuszny czas trwania – trzydzieści trzy minuty, jest więc tak naprawdę dłuższa niż niejeden album. I lepsza niż niejeden pełny album, to podkreślę już na starcie. A wiecie czego nie określę? Tego, jak tak naprawdę powinienem określić muzykę Grave Miasma i im podobnych zespołów. No bo pojawiające się tu i ówdzie określenie „atmospehric death metal” kojarzy mi się z czymś całkowicie innym, raczej muzyką spokojniejszą, gdzie tak naprawdę death metalu to nie wiele. Można też mówić o „mrocznym death metalu”, ale to z kolei zalatuje mi gimnazjadą. No właśnie – jak określić te z wolna snujace się mordercze riffy, ten wokal z pogłosem, produkcję sprawiającą, że dźwięki dobiegają do naszych uszu niczym ze studni, pieczary czy chuj wi czego… A przy tym w rzeczywisty sposób wywołują uczucie niepokoju u słuchacza. Bo tak właśnie jest w przypadku „Endless Pilgrimage” – kiedy trzeba jest naprawdę gwałtownie, jak w „Glorification of the Impure”, ale to nie powinno dziwić, bo to jest stary kawałek nagrany jeszcze pod nazwą Goat Molester i teraz odświeżony. Spora część tego materiału to średnie i wolne tempa, gdzie gitary bezlitośnie suną przed siebie, powoli acz sukcesywnie oblepiając słuchacza, ściągając w dół i ostatecznie odcinając dopływ tlenu…

No i się rozpisałem, a dalej nie wiem jak nazwać muzykę Grave Miasma. Czy jeśli określę ją po prostu bardzo dobrą, to uwierzycie mi na słowo i rozglądniecie się za tym minialbumem? Warto, bardzo warto.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Yama Transforms to the Afterlife
2. Utterance of the Foulest Spirit
3. Purgative Circumvolution
4. Glorification of the Impure
5. Full Moon Dawn