Godless Rising „Trumpet Of Triumph”

Wydawca: Moribund Records

To lubię. Żadnego intro, przeciągania w czasie i łaskotania kotka za pomocą młotka. Od razu dostajemy w pysk, zaś na dokładkę pytanie retoryczne: I gdzie kurwa jest teraz twój bóg?!

Takim oto retorycznym pytaniem zaczyna się nowa, trzecia już płyta amerykańskich death metalowców z Godless Rising. Zauważcie zresztą, że pierwszy człon nazwy daje nam odpowiedź na oczywiste pytanie z początku „Trumpet of Triumph”. Na tym kawałku plastiku dostajemy pokaźną dawkę klasycznego death metalu, a jeśli słuchając go Wasze myśli powędrują ku Deicide, Vital Remains albo Pestilence to jesteście w domu! Nie przypadkowo wymieniłem tutaj drugi z kolei zespół, gdyż wokalistą na „Trumpet Of Triumph” jest kolo o nazwisku Gruslin… Kojarzycie? Tak, to on darł gardzioł na pierwszych dwóch krążkach tej formacji. Żeby było śmieszniej, to mózgiem Godless Rising jest niejaki Toby Knapp – człowiek siedzący na co dzień w klimatach gitarowego shred’u. I to tłumaczy te wszystkie gitarowe zagrywki, jakie pojawiają się na Trąbie Tryumfu. Musicie widzieć, że to co na pozór wygląda na dziwny zlepek – mroczny i ciężki death metal oraz gitarowe wygibasy – ma naprawdę pierdolnięcie. Posłuchajcie sobie takiego „Christ Cadaver”, który chyba najbardziej zalatuje wczesnym Deicide, zaś całkiem finezyjne gitary wcale nie ujmują mu nic z jego uderzenia. Przeciwnie, mroczny decior nabiera barw. Co prawda wciąż są to krwawoczerwone lub trupioblade kolory, ale zawsze to coś. Choć muszę przyznać, że jest kilka (ale dosłownie trzy czy cztery) momentów, kiedy jednak gitara Knappa pasuje do reszty brutalnej muzy jak gołe dupy do katolickiej TV Puls. Z tym, że na te laski to ja sobie akurat z przyjemnością rzucam okiem, zaś te gitarowe harce potrafią wybić z nastroju. Ale wiele ich nie ma, dlatego nie ma co łamać rąk. Zwłaszcza jeśli w żyłach płynie Wam diabla muzyka z początku zeszłej dekady.

Trumpet Of Triumph” na pewno nie jest wygrywa nam tu fałszywych dźwięków. Może to nie jest ta trąba, która rozpieprzyła mury Jerycha, ale i tak potrafi zrobić niezły rozgardiasz. Spokojnie mogę Wam ją polecić.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Where is Your God
2. Ungodly Incantations
3. Damnation of Angelic Souls
4. Devour the Cross
5. An Eternity In Hell
6. Christ Cadaver
7. Through the Flames of Rage
8. Trumpets of Triumph
9. We Are Legion
10. Dante’s Inferno (Burn the Flock)
11. Warlords of Darkness
Autor

10101 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *