Germ “Wish”

Wydawca: Eisenwald Tonschmiede

Czasem jak mi się zdaje, że już sporo w życiu słyszałem i mało mnie jest w stanie zaskoczyć, a już tak żebym przewie spadł z krzesła to mi się dawno nie zdążyło…

Wynalazki muzyczne są w moimi odtwarzaczu na porządku dziennym, ale nieraz jakąś kapela zafunduje mi taką dawkę dziwactwa, że po prostu mam ochotę jednąć tymi wszystkimi promówkami i słuchać w kółko przez miesiąc Motorhead, hehe. Tym razem wyzwanie rzucił mi australijski zespół Germ, który za pomocą swojej nowej płyty postanowił zadąć mi filozoficzne pytanie: „Jest to jeszcze metal czy już nie?” I powiem szczerze, że w dalszym ciągu nie wiem, bo jedynie kilka elementów znajdujących się na płycie „Wish” może kojarzyć się z ulubionym przez nas gatunkiem muzycznym. Pierwszym z nich jest wokal generalnie nawet niezły, opętańczy, dobywający się raczej z tła. Kolejnym może być użycie klawiszy, które nie raz pogrywają patetyczne melodyjki rodem z cukierkowych odmian metalu. Zdarza też ze perkusja czy cokolwiek ją tam udaje nieco przyspiesza dając temu wszystkiemu nieco lepszej motoryki. A teraz przejdźmy do tego, co się z metalem nie kojarzy: elektronika zaserwowana na tym albumie bardziej się inspiruje disco lat dziewięćdziesiątych albo pseudo – chóralnymi melodiami, niż czymkolwiek metalowym. Nieraz brzmi to całkiem dobrze, a nieraz przyprawia wręcz o mdłości. Tak bym powiedział – pół na pół. Nie mnie jednak ciężko kwestie elektroniki pominąć lub zignorować, bo stanowi ona pewnie z 95% dźwięków znajdujących się na „Wish”. Ale najdziwniejsze w tej płycie jest to, że nie słucha się tego źle (nie licząc momentów, kiedy wychodzę do kibla puścić pawia hehe). Potrafi ten materiał wciągnąć, zapewne dlatego że ma w sobie jakąś taką świeżość i przestrzeń. Niektóre motywy naprawdę wpajają w ucho i czy człowiek tego chce czy nie, zdarzają się momenty, które można sobie pod nosem nucić.

Nie mogę jednoznacznie zjebać tego materiału, ale zachwycać się też nie ma, czym bo nawet w kategorii muzyki elektronicznej wybitne dzieło to zdecydowanie nie jest, ale czy posłuchać, choć raz warto? Myślę, że tak, choćby po to żeby stwierdzić, że nigdy więcej się po ten materiał nie sięgnie.

Ocena 6/10

Autor

901 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *