General Chaos „Calamity Circus”

Wydawca: Cyclone Empire Records

Okładka „Calamity Circus” sprawiała wrażenie lekko naciąganej, spodziewałem się więc kapeli z dość luźnym podejściem do życia. I co? I miałem rację.

General Chaos to nowa nazwa na scenie metalowej. Kolesie pochodzą z Dolnej Saksonii (nie, to nie tam mieszkają Biff i spółka), grają w różnych kapelach mniej lub bardziej znanych, ale że im mało było, postanowili ponakurwiać odrobinę death metalu zmieszanego z rock’n’rollem i thrash metalem spod znaku Pantera. Krzywicie się? Też się krzywiłem, gdy przeczytałem notkę promocyjną, że oto Motörhead spotyka się z Entombed a Pantera na to patrzy, czy jakoś tak. Ale po odpaleniu „Calamity Circus” stwierdziłem, że zdanie jest to jak nabardziej prawdziwe. Co prawda, najwięcej słychać tu wpływy kapeli Anselmo (zwłaszcza w barwie wokali, ale i w samych kompozycjach), ale i sporo szwedzkiej jazdy spod znaku „Clandestine” czy „Wolverine Blues”, a nad wszystkim unosi się rzeczywiście duch trupy Lemmy’ego. Nie powiem, mamy też i nudne kawałki (po części lub w całości), jak zamykający całość „Black as Disease” albo te ciulowe zwolnienia w „Screen Berets”. Za to co innego, gdy mówimy na przykład o otwierającym całość „Speech” czy „Swedeheart”, w którym słyszymy charakterystyczny dźwięk otwierania piwa, hehe Na to wychodzi, iż General Chaos niezbyt dobrze radzi sobie w wolnych numerach, kiedy to człowiekowi się po prostu ziewa. Ale naprawdę fajną sprawą są te rytmiczne numery, przy których głowa sama człowiekowi chodzi w te i we wte. O wiele lepiej pasują mi pod piwo niż te kartonowe, gówniane podstawki, których ani zjeść ani nic, hehe.

Dość ciekawą płytą jest „Calamity Circus”. Chwilami nie do końca mi podchodzi, ale generalnie – jest dobrze. Na małe potyczki z czteropakiem Okocimia General Chaos jest jak znalazł. Tak więc na zdrowie.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Speech

2. Black Belt

3. Second To None

4. Trailer

5. Screen Berets

6. Kingsize Overdose

7. Calamity Circle

8. Swedeheart

9. Incessantly

10. Powder Monkey

11. Black As Disease
Autor

11177 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *