Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

F-J

Geezer „Plastic Planet” / „Black Science” / „Ohmworks”

Wydawca: BMG

Starzy mądrzy ludzie mówią, że nie samym Black Sabbath człowiek żyje. I że czasem można posłuchać czegoś innego poza najważniejszym zespołem w historii metalu. I ja się z tym zgadzam.

W sukurs przyszło nam BMG, które wznowiło więc wszystkie trzy albumy zespołu… Geezer. Tak, tego muzyka Black Sabbath. I fajnie, bo one były długo długo trudno dostępne. A teraz można je nabyć i nacieszyć się tą muzyką. Ale po kolei, jak to powiedział syndyk masy upadłościowej PKP. Zacznijmy od pierwszej płyty kapeli, z 1995 roku – zatytułowanej „Plastic Planet”. Czaicie, że to już ćwierć wieku minęło odkąd basista Sabbsów wydał ten album? Kupa czasu.

Debiut chyba najmocniej nawiązuje do spuścizny macierzystej grupy zespołu spośród wszystkich trzech. Zarejestrowany w składzie z Burtonem C. Bellem na wokalu, gitarzystą Pedro Howsem (prywatnie siostrzeńcem Geezera) oraz perkusistą Deenem Castronovo (znanym między innymi z Journey czy towarzyszenia Ozzy’emu) jest najbliższy klasycznemu rozumieniu metalu. Jest ciężki, raczej utrzymany w wolnych tempach (choć ma naprawdę niezłe przyspieszenia, choćby w numerze tytułowym) i zapewne w 1995 roku musiał jawić się jako zderzenie klasyki z nowoczesnym brzmieniem. Z wszystkich trzech krążków Geezer to chyba „Plastic Planet” jest moim ulubionym. Jedyne, do czego trudno mi się przyzwyczaić na „Plastic Planet” to wokale – nigdy nie byłem fanem Burtona i niestety na tym albumie nie jest inaczej. Ale akurat wokale to coś, co doskwiera mi na wszystkich albumach tej grupy, lecz na debiucie – szczególnie.

Dwa lata po pierwszym dużym albumie Geezer wypuszcza „Black Science”, krążek zbliżony do debiutu, jednak słuchacz może odnieść wrażenie, że mniej tutaj masywnego doom metalowego rzeźbienia, a więcej nowocześniejszego podejścia do heavy metalu, z mocnym (no, może jeszcze nie tak mocnym jak na trójce, ale nie spojlerujmy) industrialnym posmakiem. Zmiana na etacie wokalisty akurat w mojej opinii wyszła zespołowi na plus, Clarke Brown ma świetny, mocny metalowy głos, nie jest taki siłowy jak u Bella na poprzedniej płycie. Paradoksalnie jednak muzyka, jak już zaznaczyłem, odbiega od klasycznego podejścia – struktura, riffy, brzmienie, przeszkadzajki sprawiają, że „Black Science” zaznacza swoją obecność w metalu 1997 roku – a pamiętajmy, że koniec dziesiątej dekady to właśnie takie cholerne szukanie wszystkiego co najnowocześniejsze w metalu, ale niekoniecznie najlepsze. Geezer na tym albumie i tak się bronił, jedyne co to trzeba mieć nieco bardziej otwarty umysł na „Black Science”.

Niestety, nie mogę powiedzieć tylu przychylnych słów o „Ohmworks”, które ukazało się w 2005 roku – będącym już totalnym flirtem z numetalowym gównem. W porównaniu do poprzedniczki nastąpiła zmiana na stanowisku pałkera – Chad Smith zastąpił tu Deena. Muzycznie niestety ten album to nie moja bajka. W takich kawałkach jak „Prisoner 103” czy „Aural Sects” słychać wpływy takich zespołów jak Korn czy Static X – czyli najgorzej. O ile dwa pierwsze albumy uważam za solidne, mniej lub bardziej nawiązujące do klasyki, krążki, o tyle już numer trzeci jest dla mnie srogim nieporozumieniem. I w sumie zawsze był. Więc z jednej strony fajnie, że i ten krążek został wznowiony, przynajmniej dla tych, którzy pragnęli mieć na półce wszystkie trzy płyty. Z drugiej strony jednak nie wyobrażam sobie, że ktoś z własnej nieprzymuszonej woli może chcieć słuchać „Ohmworks”. Sorry.

No i tak sprawa się ma z tymi wznowieniami. Wszystkie trzy krążki są dostępne jako digipacki z bogatą szatą graficzną, choć brakuje trochę wspominek głównego zainteresowanego z tamtych lat. Nie ukrywam, że gdy sięgam po wznowienia, lubię mieć takie rzeczy do kompletu. No ale ponoć nie można mieć wszystkiego.

„Plastic Planet”:

1. Catatonic Eclipse
2. Drive Boy Shooting
3. Giving Up the Ghost
4. Plastic Planet
5. The Invisible
6. Seance Fiction
7. House of Clouds
8. Detective 27
9. X13
10. Sci-Clone
11. Cycle of Sixty

„Black Science”

1. Man in a Suitcase
2. Box of Six
3. Mysterons
4. Justified
5. Department S
6. Area Code 51
7. Has to Be
8. Number 5
9. Among the Cyberman
10. Unspeakable Elvis
11. Xodiak
12. Northern Wisdom  

 

13. Trinity Road

„Ohmworks”:

1. Misfit
2. Pardon My Depression
3. Prisoner 103
4. I Believe
5. Aural Sects
6. Pseudocide
7. Pull the String
8. Alone
9. Dogs of Whore
10. Don’t You Know
Oracle
Autor

12951 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

1 Comment

  1. Avatar

    kop

    9 grudnia 2020 at 19:45

    śfiat jest do dópy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

A-E

Wydawca: Century Media Records Są pewne rzeczy na tym świecie. Na przykład to, że jak Sasin coś powie to będzie na odwrót. Albo że...

F-J

Wydawca: Piranha Music No proszę ja Was, jak ja bardzo dawno nie słyszałem takiej fajnej doomowej płyty! I to nie z jakiejś zagranicy, a...

A-E

Wydawca: Malignant Voices  Cóż za zespół, jak nie Deus Mortem, może uchodzić na polskiej black metalowej scenie za pewnik, co do którego wiadomo będzie,...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault