Wydawca: Werewolf Promotion

Galdur to projekt znanego pewnie już niektórym Severotha, czyli typa który od jakiegoś już czasu aktywny jest w ukraińskim underku, głównie na polu szeroko pojętego black metalu. Tym razem jednak mamy do czynienia z aktem odrobinę innym, ale jakoś tam nawiązującym…

W pewnym sensie, bowiem „Age of Legends” to przede wszystkim ambient. Oczywiście pierwszym skojarzeniem jest Burzum i Dauði Baldrs”. Albo inny Summoning i „Oath Bound”. Więcej nazw Wam nie powiem, bo po prostu nie siedzę w takiej muzyce absolutnie. Nie rajcuje mnie ona, nie wydaję na nią pieniędzy. Głównie przez to, że takie granie, jakie prezentuje Galdur mnie nudzi. Na tyle, że zauważyłem iż „Age of Legends” fajnie mi się puszcza wieczorem, jak już leżę w łóżku i na przykład czytam książkę – leci sobie w tle, nie przeszkadza… Pewnie jeszcze jakbym lubował się w jakichś „Władcach Pierścieni” i innych „Hobbitach” byłoby już całkiem idealnie, ale akurat nie gustuję w literaturze tego sortu. Osiem utworów opartych jest w całości o klawisze, orkiestracje i tak dalej. Obciachu przy tym nie ma, bo Severoth ma jakiś tam zmysł kompozycyjny, więc i poszczególne numery zgrzebnie przelatują, chwilami jest dość podniosła i patetyczna, ale z umiarem. Przy czym podkreślam – mnie taka muzyka usypia na dłuższą metę, ale doceniam twórczość Galdur, bo to poprawny album.

A więc, zakochani w trollach metalowcy, poginający z kołczanami i w zbroi przy trzydziestostopniowym upale będą wniebowzięci pewnie muzyką zawartą na „Age of Legends”. I pewnie kilka innych osób też.

Ocena: 6/10

Tracklist

  1. Lord of Iron Fortress
  2. Age of Battles
  3. The Nine
  4. Pedo Mellon a Minno
  5. Night of Dancing Trolls
  6. Vision of Ancient Times
  7. A New Dawn
  8. Legend Became Myth