Funeral Throne „Nihil Sine Diablovs”

Wytwórnia: Satanas Rex

Jakoś tak się utarło, że Brytyjczycy cieszą się świetnymi zespołami grającymi tradycyjny heavy metal, natomiast w dziedzinie black metalu panuje u nich posucha. Ale czasem pojawiają się tam u nich jasne punkciki.

Takim punkcikiem w mojej opinii jest właśnie Funeral Throne. Niedawno wydali oni swój debiutancki krążęk „Nihil Sine Diabolvs”, wcześniej mając na koncie li tylko demo o przeuroczym tytule, jakby to sam Mr. Hellstorm w nagłym erudycyjnym uniesieniu im je wymyślił – „Nun Fucking Black Metal”. Zresztą utwory z demówki znalazły się i na pierwszym krążku tych czarnych metalowców. Po okładce i samym szyldzie kapeli miałem początkowo podejrzenia, iż oto mamy black metal dla samobójców, a tu niespodzianka. Tych dziewięć utworów to szybki, bądź czasem średnio – szybki blakk, utrzymany w starym stylu. Gdzieniegdzie słychać nawet echa germańskiego thrash’u (vide: „Black Revelations Of A Victorious Apocalypse”), momentami kojarzy mi się to natomiast z pozbawionym klawiszy, wczesnym Emperor, kiedy indziej Mayhem, Samael… Czuć tu wściekłość i awersję do chrześcijańskiej zarazy (ojoj, ale to zabrzmiało, jak nastoletni tru & ewil, hehe) przelewaną poprzez jadowite riffy, opętany wokal (podoba mi się chwilami pomruk w tle, bardzo fajna sprawa) i surową, ale czytelną produkcję. Utwory nie są pozbawione pewnej dozy melodii i rytmu (ale oczywiście nie wyobrażajcie sobie tutaj jakichś wsiowych pioseneczek), co implikuje pewne nawiązania do Marduk w ich dzisiejszej postaci. Jak to więc mówi ojciec przełożony ChaosVault’a, zaciągając się szlugiem – „ta płyta ma coś, czego nie mają dziś inne płyty – feeling ma, kurwa…”. I trudno się z nim nie zgodzić (uff, ocaliłem posadę, hehe). Jedynym minusem dla mnie (bo brak oryginalności w tym przypadku to znów nie jest minus) jest to, że niektóre kawałki są po prostu za długie, jakby chciano je sztucznie wydłużyć. Ale ja wiem, że w ewentualnym wywiadzie usłyszałbym od muzyków, iż czas trwania jest idealny, a utwory są takie, jakie być powinny, więc niech im tam będzie.

Powiem krótko, bo nie czas ni miejsce na płomienne przemówienia: Funeral Throne na „Nihil Sine Diabolvs” dupy nie dał. Black metal z jadem i staroświecką atmosferą. Niczego więcej mi nie trzeba, w ten listopadowy poranek.

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Summoning
2. Dark Moon Ritual
3. Curse Of Insomnolence
4. Black Revelations Of A Victorious Apocalypse
5. Soulless Eternity
6. From The Frozen North
7. Lord Of The Black Moon
8. Summoned By Infernal Winds
9. The Release
Autor

11325 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *