Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

A-E

Funeral Mass „Forgotten Kingdoms of the North”

Wydawca: Sami sobie wydali

Mam to szczęście, że od dłuższego to mi przypadają recki albumów z mojego trójmiejskiego podwórka. Rok temu miałem na tapecie debiutancki album gdańskiego Funeral Mass. Nie był to urywający dupsko debiut, ale ciepło go wspominałem, zakręcając raz na jakiś czas płytkę w odtwarzaczu.

Nie upłynęło sporo wody w Bałtyku, a tu proszę, podsunęli mi pod nos kolejny materiał zatytułowany „Forgotten Kingdoms of the North”. Okładka sugeruje, że jest to swoista kontynuacja zawartych motywów na poprzednim krążku. I trudno się tutaj nie zgodzić. To w dalszym ciągu polska odpowiedź na spowite śniegiem i lodem skandynawskie wymioty. Wszystko, co szwankowało w poprzednim albumie, zostało tutaj wzięte na warsztat. Bębny już się tak nie rozjeżdżają, wokal się wyostrzył i przybyło dość sporo, rozbudowanych i wpadających w ucho riffów. Wszystko to oczywiście w dalszym ciągu w hołdzie Dissection, serio już od pierwszych szarpnięć połapiecie się, kto stanowił tutaj główny trzon inspiracji. Lodowe sztylety są tutaj bardzo silne hehe. Miłym urozmaiceniem na albumie stanowi Polskojęzyczny kawałek „Czarny jeździec”, który pędząc na złamanie karku, roztacza miłą swojską otoczkę, jednak nie wybija się spoza ram obranych na albumie. Szczerze? Byłbym bardziej kupiony, gdyby całość została odśpiewana po naszemu, ale ja rozumiem. Fejm za granicą musi się zgadzać a przeciętny zjadacz żółtego śniegu ni chuja przecież rozumie po polsku.

Wliczając intro mamy tutaj osiem kawałków o łącznej długości nieprzekraczającej 47 minut. Sporo, chociaż poprzedni album trwał ponad godzinę. I trochę wtedy pojęczałem, bo w połowie krążka wkradała się powtarzalność i zmęczenie materiału. Tutaj na szczęcie tak nie ma. A to za sprawą wcześniej wspominanych rozbudowanych riffów i ogólnie polepszonego warsztatu muzycznego.
To warto, czy nie? Powiem tyle, fani Dissection oraz wszyscy inni miłośnicy mrozu bierzcie w ciemno! Czuć progres i czekam na kolejne strzały.
Ps. Płytę możecie nabyć bezpośrednio u zespołu. Tylko trochu drogo, bo 40 złocisza piechotą nie chodzi hihi.

Ocena: 7/10

Tracklista:
1. Beyond the Black Gate  (intro)
2. In the Shadows I Dwell
3. Cold Winds of Desolation
4. Angeldust
5. Czarny jeździec
6. Awakening of Dragon
7. A Beast to Melt Down the Pillars of Reality
8. Forgotten Kingdoms of the North

Wojtuś
Autor

234 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

Pojebany jest na maksa ten rok. Rok, który spierdolił chyba wszystkim plany i założenia, które każdy z nas chciał zrealizować / spełnić. Macie więc...

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

Wywiady

  O Destroyers wypowiedziałem się już przy okazji ich najnowszego krążka. No podoba mi się to granie i nikt z tym nic nie zrobi,...

F-J

Wydawca: Noise Salvation Records Fuck the Facts – brzmi jak zespół sponsorowany przez TVP Info, no ale tak nie jest, a podejrzewam że może...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault