Forgotten Souls „Nine Syndromes”

Wydawca: Nija Art

Co trzeba zrobić, żeby wredna małpa recenzująca płytę wystawiła jej dobre noty? Przekupić małpę stawiając jej litra wyborowej i ogórki? Niekoniecznie (aczkolwiek gratyfikacja w takiej postaci mile widziana). Powołać się na znajomości, np. byłego wokala ze wspominanym recenzentem? To nie podziała. Więc co? Trzeba po prostu nagrać dobrą płytę.
I krakowski Forgotten Souls, któremu właściwie nie sprawiło by problemu uskutecznienie dwóch pierwszych dróg, wybrał tę trzecią. Tak moi państwo nagrali płytę bardzo dobrą. Nagrali album w którym każdy odnajdzie coś dla siebie. Mieszanka stylów i odniesienia które tu możemy znaleźć jest ogromna. Do tego ma jedną zasadniczą zaletę. Ma to wszystko ręce i nogi. Chociaż przy pierwszym przesłuchaniu możecie odnieść wrażenie, że jest tego za dużo, a kompozycje pozornie się rozłażą i nie da się ich ogarnąć. Spokojnie nie mamy tu do czynienia z prostym, chamskim blackiem. Tu trzeba siąść i posłuchać. Zasmakować się w muzyce zawartej na „Nine Syndromes”. Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę na 2 rzeczy. Po pierwsze szacun dla wokalisty, ma chłopak możliwości. Wielką robotę wykonują bez wątpienia klawisze i niejaki Mr. G sus. Ujmę to tak, żeby pozostała część zespołu nie poczuła się dotknięta i nie sfochała, by potem w akcie zemsty spalić rytualnie instrument klawiszowca, he he. Pilnujcie go jak swojej kolekcji winyli, bez niego ta muzyka bardzo by straciła. Jeszcze jeden plus. Kiedy usłyszałem, że „Nine Syndromes” nagrywana była „domowym sposobem”, pomyślałem : „Aaaa, znowu plastik i midi”, a tu pozytywne zaskoczenie. Można to zrobić tak, żeby brzmiało? Można. Dobra in minus w niektórych momentach selektywność szlag trafia, ale jak na ponad 40 minut muzyki, to mało. Podoba mi się również pomysł poprzetykania głównych 9 utworów nazwijmy to, miniaturami muzycznymi, które są przemyślane i ciekawe. Zresztą cała płyta, mimo trudnego pierwszego kontaktu tworzy spójną całość. A to w przypadku tak kombinowanego grania, wcale nie jest takie powszechne. Będzie tego słodzenia.
Zastanawiacie się, czemu nie rozebrałem muzyki Forgotten Souls na części pierwsze? Czemu nie płaczę nad każdym krzywym dźwiękiem, nie biję pokłonów nad przenikliwością kompozytorów „Nine Syndromes” ? Bo ja swoje zdanie na temat tego albumu już mam, ale zachowam je dla siebie. Teraz wy kupcie tę płytę i wyróbcie sobie swoje. Warto, naprawdę warto.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01. S
02. Syndrome 1 – War
03. Syndrome 2 – Path
04. Y
05. Syndrome 3 – Creature
06. N
07. Syndrome 4 – Atomic Waltz
08. D
09. Syndrome 5 – Somatic Trauma
10. R
11. Syndrome 6 – Childhurt
12. Syndrome 7 – End
13. O
14. Syndrome 8 – Butcher’s Love Song
15. M
16. Syndrome 9 – Fear
17. E
Autor

3480 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *