Forensick „The Prophecy”

Forensick The ProphecyWydawca: Pure Underground Records

A jakoś dziwnym trafem wylądowała u mnie taka płytka. Nazwa nie kojarzyła mi się bynajmniej z heavy metalem, raczej z jakimś bulgotem. Włączyłem i zamiast świaniaka dostałem kogucie pianie.

Bo Forensick to heavy metalowa brygada z Niemiec, która wymiata sobie heavy metal, ale to wszystko jest takie grzeczne, ułożone. Nawet nie to, że słodkie – choć cholernie meldoyjne. No takie sztandarowe, sztampowe granie. Wiecie, spotyka się trzech kuców zafascynowanych grami RPG, opowieściami fantasy, w wolnym czasie napierniczają przebrani za rycerzy, a muzycznie łykają rzeczy typu Iron Maiden, Helloween, Hammerfall i pewnie Sabaton również. Ani to złe granie, ani dobre – choć czasem jak wokalista zapieje to aż mi się krok z bólu zwija (vide refren w „Doomsday Machine” czy „Dark Secret”). Taka tam słodka galopada, harce na gitarce i słowicze trele, które przypadną do gustu tylko baaaardzo mało wymagającym słuchaczom. Nawet niewiele złośliwości jestem z siebie w stanie wyłuskać w stosunku do „The Prophecy” – krążek całkowicie nijaki, bezpłciowy. To ja już wolę, żeby fałszowali, byli czerstwi, ale mieli w sobie to coś. Tu tego ni ma. A do tego się ciągnie litania do wszystkich świętych.

A parafrazując tytuł albumu, ja tam im przepowiadam raczej wąskie grono słuchaczy. Ja się na pewno nie załapię.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Hero of the Day    
2. Doomsday Machine    
3. Dark Secret    
4. Time of Resistance    
5. When the War Begins    
6. Beast Within    
7. Lonesome Words    
8. New Reality    
9. The Prophecy
Autor

11176 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *