I kolejni debiutanci, tym razem z Serbii. Niedawno recenzowałem już coś z Bałkanów i co jakiś czas docierają do mnie lepsze bądź gorsze materiały. Ten spokojnie mogę uplasować w pierwszej z wymienionych grup.

Flesh Cult, bo to o nich mowa na swojej debiutanckiej EPce zamieściła trzy numery oraz cover. No to Hail Satan i jedziemy – z klasycznym black/thrash metalem dokładnie. Szybki, siarczysty, najeżony gwoźdźmi. Niby nie ma tutaj niczego nadzwyczajnego, a słucha się przyjemnie – słychać że chłopaki słuchali dużo Destruction (zwłaszcza w takim „Forces of the Black Wing”) i dodali do tego po prostu ducha Darkthrone – czyli klasyczny przepis na black/thrash metalową płytkę. I tak naprawdę to w tych dwóch zdaniach można by to było zakończyć. Ale dopisze jeszcze, że poza trzema autorskimi numerami Serbowie na EPce zarejestrowali również cover Lord Foul. Ale tu wychodzi ze mnie pozer i powiem, że po prostu nie znam oryginału, więc nie wypowiem się, jak ten kawałek wypada w odniesieniu do numeru Amerykanina. Ogólnie – wpisuje się on w całość materiału. A ten jest dobry – po prostu black/thrash metal jak się patrzy.

Kaseta wyszła w limicie sześćdziesięciu kopii, nie wiem, czy jeszcze gdzieś jest dostępna, ale w zasadzie maniacy diabła odzianego w naszywki powinni być zadowoleni.

Ocena: 7/1o

Tracklist:

Side A
1. Intro / Infernal Goatfucking
2. Satanic Inquisition
Side B
3. Forces of the Black Wing
4. I Burn for You (Lord Foul cover)