Five Wounds „Mogiły”

Five Wounds  MogiłyWydawca: KDR Productions

Krakowski black metalowy Five Wounds jakoś rok po debiutanckim demo wyskoczył z nowym materiałem – Epką „Mogiły”. No to rozkopmy je i zobaczmy, co tam w nich się znajduje ciekawego.

Zaczynamy intrem wziętym o ile się nie mylę z prawdziwych nagrań pierwowzoru Emily Rose, nie pamiętam jak ta Niemka się nazywała. Jak już się babsztyl skończy drzeć to wówczas jedziemy z tradycyjnie pojętym black metalem. Prostym, organicznym, klasycznym. Czymś, co na własny użytek nazywam muzyką dla black metalowych amiszów. Docenianą tylko przez nich, przyjmowaną bez żadnego skrzywienia. Bo to jest kwintesencja black metalowego grania. Tyle, że z drugiej ligi. Ja po przesłuchaniu demówki chyba już nie powróciłem do tej muzyki. Tutaj nie wiem jak będzie. Zespół poprawił co prawda brzmienie (może poza numerem – rehem), ale muzycznie stoją cały czas w miejscu – przy czym ja wiem, że to prawdopodobnie jest zaplanowane, że po co mają się ruszać, skoro akurat taki black metal im odpowiada. A skoro im odpowiada, to ja pewnie mogę się odpierdolić i umrzeć.

Cóż, widziałem takich mogił wiele. A nawet słyszałem. Jest to solidny black metal i nic ponadto. Pewnie kilku z Was się zainteresuje. Ja zobaczę za dwa miesiące, czy choć raz wróciłem do propozycji Five Wounds.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Intro  
2. Satanic Cadavers  
3. Karol Kot  
4. Czarny Testament :  
5. Devil’s Mark
Autor

10993 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *