Fisthammer „Devour All You See”

Wydawca: Horror Pain Gore Death Productions

Jedziemy! Fisthammer to amerykańska ekipa w sile czterech chłopa nakurwiająca Death Metal, może nie najwyższych lotów, ale całkiem znośny. To tak tytułem wstępu.

Chwilę Amerykanie czekali z wydaniem tego materiału, ale w końcu ujrzał on światło dzienne – i dobrze. Generalnie jest to dość typowy kawałek wałkowania zza oceanu. Raczej techniczne niż spontaniczne granie. Dobrze przemyślane kawałki, wygładzone i upiększone, chyba trochę za bardzo. I niby wszystko w porządku, ale są na tej płycie mankamenty, które rozwalają mi obraz całości. Po pierwsze – to melodie. Niemiłosiernie denerwuje mnie, gdy leci sobie z głośników fajny decior, a tu ni z tego ni z owego zostajemy jebnięci jak z liścia czymś w rodzaj solówki, ale takiej solówki, że ja pierdole… Aż trzeba się pochylić nad jej ładnością i pięknością. Takich niespodzianek nie lubię. Ale jakby tego mało, to są to momenty (albo raczej spore fragmenty), które już ewidentnie zjeżdżają mi w stronę melodyjnego metalu śmierci. To tak, jakby sobie ktoś pierdnął najnowszym In Flames. Niby krótki moment a chwilę smród się unosi. Frustruje mnie też wokal. Jak jest Daeth Metal, to nie mam zastrzeżeń: głębokie, dosadne growlowanie, przy którym z ryja dobywa się zapach piwa i surowego mięsa, ale są momenty gdzie wchodzi jakiś core’owy pisk. Dajmy na to w numerze „Razorwaves”. Całe szczęście, że już ten pierwszy numer (poza intro) przygotował mnie mniej więcej na to, co się znajduje na tej płycie.

Zasadniczo źle nie jest, wywalić tylko śmieci do kosza i mamy decior jak się patrzy.

Ocena 6/10

Tracklist:

1. Intro
2. Razor Waves
3. Aten: Fear the Obliteration of Earth
4. Kull the Conqueror
5. Bullet Rape
6. Berzerkers
7. Doom of the Gods
8. Harvest
9. Zombocalypse
10. Cross the Lines in Blood
11. The Resurrection of Bastet the Devourer
Autor

743 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *