Wydawca: Century Media Records

To mój pierwszy kontakt z muzyką Firespawn, choć oczywiście nie z muzykami Firespawn jak się okazuje. Tłumaczę dla podobnych mnie ignorantów, że w składzie tej kapeli znajdują się muzycy Entombed A.D., Necrophobic, Sarcasm…

Wiadomo więc, że „The Reprobate” nie będzie zawierała dub stepu czy folku, a death metal. Pytanie tylko – jaki? No większość z Was, w tym i ja, opowiedziałaby się za szwedzkim death metalem i poniekąd będzie miała rację. Z drugiej strony Firespawn miesza te death metalowe odnogi, albo inaczej – do szwedzkiego death metalu inkorporuje wpływy florydyjskie. I to dość sporo ich jest – przyznam, że już otwierający wałek brzmi dla mnie jak ostatnie dokonania Deicide. Ups, nienajlepsza rekomendacja? No tragedii nie ma, a ja nie odpowiadam za swoje skojarzenia. Do tego brzmienie kojarzy mi się z takim „Till Death Do Us Part”, a sam wokal L.G. Jest jeszcze głębszy niż normalnie, właśnie trochę pod Bentona. Tylko żebyście potem nie mówili na mieście, że ten Firespawn to kopia Deicide! Nieee, do tego mamy też trochę zrzynek z Morbid Angel (odsłuchajcie tytułowy „The Reprobate” i powiedzcie, że nie zaczyna się jak „Where the Slime Lives” to podbiegnę i sprzedam liścia za kłamczuszenie!), mamy Malevolent Creation… Z jednej strony – nie brzmi to źle, z drugiej wolałbym, żeby panowie jednak trzymali się zasady „bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie” i nie mieszali dwóch różnych gatunków walutowych, innymi słowy – nie bądźmy pewexami. Nie czuję tak do końca, że muzycy Firespawn czują do końca to co grają. Nie słyszałem debiutu, ale ponoć nie miał on najlepszych not, natomiast „The Reprobate” jest solidnym albumem, ba – jest dobrym i fajnym albumem, ale kurwa mać – przy takim składzie jaki widnieje na tej liście płac to ja powinienem zostać, że tak z krakowska powiem, rozdupcony w drobny mak.

Więc, jeśli przypadkiem znajdziecie na ulicy pisiont złotych i będziecie chcieli je na ten album wydać – nie widzę problemu. Jeśli jednak na te pisiont złotych zapracowaliście w pocie pośladków, wówczas zastanowiłbym się nad albumem, który skopie Wam owe pośladki bardziej.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Serpent of the Ocean  
2. Blood Eagle  
3. Full of Hate  
4. Damnatio ad Bestias  
5. Death by Impalement  
6. General’s Creed  
7. The Whitechapel Murderer  
8. A Patient Wolf  
9. The Reprobate  
10. Nightwalkers