Fetid Zombie „Grotesque Creation”

Fetid Zombie  Grotesque CreationWydawca: Metalhit.com

Jak tylko zobaczyłem, że jest możliwość zrecenzowania najnowszej pozycji Fetid Zombie to ucieszyłem się bardzo, bo znam ten zespół i ich albumy (przynajmniej te, które dane mi było słyszeć) są bardzo fajne. Czym prędzej odpaliłem więc „Grotesque Creation” przygotowany na ucztę.

I kurwa nie mogę powiedzieć, żebym sobie pojadł… Co to jest? Sprawdziłem, że włączyłem dobry album i wszystko jest w porządku. No niestety – to jest płyta Fetid Zombie. Z krwawej, oldschoolowej death metalowej rzeźni zespół poszedł w stronę jakiegoś miksu melodyjnego death/thrashu wymieszanego z elementami heavy metalu i greckiej sceny black metalowej… Kurwa, takie rozczarowanie. Brzmi to tak jakby Kam Lee wskoczył na wokale do Rotting Christ i razem nagrali album silnie inspirowany heavy metalem a’la Mercyful Fate. Ja wiem, że to może i nawet brzmi interesująco, ale w praktyce nie da się tego słuchać. Próbowałem przebrnąć przez ten krążek trzykrotnie i jest to bardzo ciężka przeprawa. Może gdyby Mark Riddick zdecydował się nagrać coś takiego pod innym szyldem, a nie Fetid Zombie byłbym bardziej wyrozumiały, a tak… Ni chuja nie trzyma mi się to kupy, nie pod tą nazwą. Gdy porównuję sobie ten album do dwóch pierwszych krążków to jakbym słuchał dwóch różnych zespołów. I mimo że z czasem jakoś tam się „Grotesque Creation” broni to cały czas czuję się rozczarowany tym albumem. Gdyby ktoś mi go podrzucił i powiedział „posłuchaj”, ale nie zdradził przy tym nazwy zespołu, za cholerę bym się nie domyślił.

Powiem więc tak – jako płyta Fetid Zombie – jest to całkowite rozczarowanie. Jako album metalowy – jest już trochę lepiej, ale bez rewelacji. Ogólnie rzecz ujmując zachwycony nie jestem.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Entombed Existence
2. Into the Unkown
3. Grotesque Creation
4. Razor-Sharp Attack
5. The Way of Mortality
6. Utterance of Doom
7. Death’s Pallor
8. Morbid Premonition
9. The Outstretched Hand of Rotten Death

 

Autor

9678 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *