Fetid Zombie „Epicedia”

Wydawca: Transcending Obscuritty Productions

To już kolejne wydawnictwo Fetid Zombie z 2016 roku, ale pierwszy pełnowymiarowy krążek, bowiem jakoś same splity do nas trafiały. No to bierzemy pod lupę.

Jak ktoś ma dobrą pamięć to pewnie kojarzy, że wcześniej zrecenzowane wydawnictwo Fetid Zombie nie przypadło mi do gustu. Jakoś tak się stało, że po zmianie stylu obranego przez Marka Riddicka jego twórczość nie robi mi dobrze (dla niezorientowanych – z dobrego, krwistego death metalu koleś poszedł w stronę mocnego miksu z greckim black metalem). No właśnie – na „Epicedia” niby dostajemy mrok w chuj, długie i rozbudowane kompozycje, ale w dalszym ciągu Mark nie opanował umiejętności tworzenia interesujących motywów. Fetid Zombie na tym krążku to niestety, albo naciągane dłużyzny (jak w końcówce „Lowered beneath”) albo dość prymitywne riffy, gdzie przymiotnik ma akurat zabarwienie pejoratywne. „Epicedia” brzmi jak złożona z różnych metalowych puzzli, które nijak do siebie nie pasują ale ktoś je „połączył” na siłę, nie zważając na uszczerbki – połączenie głębokiego growlu z black metalem z Hellady, i sporo heavy metalu. To się może udać, ale – nie wiedzieć czemu – w przypadku Fetid Zombie cały misterny plan idzie w pizdu. Nuda panie, a jak nudy nie ma to i nawet lekkie wkurwienie, że mogło być dobrze, a jest mocno przeciętnie.

No nie wiem, może komuś to i przypadnie do gustu. Przesłuchajcie sami, ale jak na mój gust – szkoda czasu. Niestety.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Lowered Beneath  
2. Devour the Virtuous  
3. Devour the Innocent  
4. If the Dead Could Speak
Autor

9891 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *