Fantom/Evoked Curse/Terror Strike “Fantomania”
Wydawca: Metal Ör Die! Records
Każdy kraj ma jakieś swoje legendy podziemia. Ot, u nas choćby taki Imperator. Czesi mają na przykład Master’s Hammer. Podejrzewam, że podobną rolę na Węgrzech pełni Fantom.
W hołdzie właśnie tej kapeli ukazał się split „Fantomania”, na której trybut Węgrom składa… rzeczony Fantom (!), A także dwie inne kapele – Evoked Curse oraz Terror Strike. Trudno mi powiedzieć coś więcej o historii spiritus movens całego wydawnictwa, bo z muzyką Madziarów spotykam się po raz pierwszy.Na „Fantomania” zawarli oni swoje numery prawdopodobnie w wersji koncertowej lub z próby, o raczej marnej jakości. Na oko kilkunastoletnie. Co grał Fantom? Fantom grał raczej prosty thrash o black metalowych konotacjach, utrzymany raczej w średnich tempach, jednakże ze spora ilością przyspieszeń. Brzmi to oczywiście strasznie archaicznie, ale w tym tkwi właśnie urok tej muzyki. Bo jak może się nie podobać mieszanka Hellhammer, Slayer, Venom? No z tym, że sound spowoduje u bardziej wrażliwych osób grymas obrzydzenia, dlatego też muzyka Fantom przeznaczona jest dla radykalnych zwolenników zatęchłej metalowej przeszłości. Drugim zespołem ze składaka jest fiński Evoked Curse, który to zamieścił na „Fantomania” cztery utwory autorskie i jeden cover Fantom. Tutaj również brzmienie nie powala, ale już jest chyba jakby lepiej. Finowie łupią z kolei obskurny heavy/thrash metal z dużą domieszką black metalu i również wychodzi im to nieźle. Stara szkoła grania, szybkie tempo, toporne kompozycje silnie inspirowane wcześniutkim Zabójcą. Również dla maniaków oldskula obowiązek. No i ostatnia kapela na splicie – chilijskie Terror Strike. I chyba najlepszy materiał. Już o wiele lepiej niż w przypadku poprzedników, o prowodyrach nie wspominając, hehe. Terror Strike gra już czysty thrash metal na sodomowską modłę. Panowie prą do przodu, aż się kurzy i właśnie tym porwali me thrashowe serducho. Do tego teksty w ichsiejszym języku, które świetnie brzmią dla mnie w tej muzyce. No i obowiązkowy cover Fantom, ten sam co poprzedników – „Lidérces Álom”, widocznie jakichś hymn Węgrów, coś jak „Wyrocznia” pewnie, hehe.
No i znów mamy kolejną bardzo dobrą undergroundową płytkę. Bo metalu nie gra się, by wpierdolić się na któreś tam miejsce Billboardu czy na okładkę Machiny. Posłuchajcie, a zrozumiecie.
Ocena: 7/10; 7,25/10; 8,25/10
Tracklist:
| Fantom (Hun) | |||
| 1. | Lidérces Álom | ||
| 2. | Lucifer, Jelenj Meg! | ||
| 3. | 6 Perccel a Vég Elõtt | ||
| 4. | Pusztulj el, Jehova! | ||
| 5. | Öld Meg Isten Szolgáját! | ||
| Evoked Curse | |||
| 6. | Intro (The Aethyr) | ||
| 7. | Winds Of Holocaust | ||
| 8. | Armies of Darkness | ||
| 9. | Necrotrooper | ||
| 10. | Lidérces Álom (Fantom Cover) | ||
| Terror Strike | |||
| 11. | Intro | ||
| 12. | El Golpe del Terror | ||
| 13. | Donde Está la Bandera | ||
| 14. | Muerte al Insano | ||
| 15. | No Existe | ||
| 16. | Exterminación | ||
| 17. | Lidérces Álom (Fantom Cover) | ||
You might also like
|
|
|
|
|



















