Fanthrash „Apocalypse Cyanide”

 

Kontakt: Fanthrash

No i się narobiło. Trzymałem kciuki za Fanthrash po ostatnim wydawnictwie i chyba przesadziłem w drugą stronę. „Duality of Things” mi się podobało. „Apocalypse Cyanide” już mniej.

 

Zacznę od okładki. Fotomontaż w tym wypadku jest według mnie słaby i pod względem wykonania i koncepcji. Wcześniejsza okładka spodobała mi się bardziej. Za to samo wydanie – piękna sprawa. Epka ta wypuszczona jest własnym sumptem i za to, że panowie nie oszczędzili – szacun. A muzycznie? Skomplikowało nam się to wszystko. To w zasadzie, niejako pójście wytyczoną na „Duality…” ścieżką. Problem polega na tym, że dla mnie prywatnie „Apocalypse…” jest mniej przyswajalny. Trochę w tym technicznym łupaniu z pogranicza thrash i death, brakuje mi czegoś co by mnie ujęło. Ja generalnie jestem uprzedzony, bo mnie takie granie w ogóle nie kręci, ale nie mam muzycznej duszy z kamienia i głuchy też nie jestem, to też potrafię docenić dobry wałek, czy poszczególne jego elementy składowe. W tym wypadku – po raz kolejny – słowa uznania dla Lessa (voc.), który nie ogranicza się do jednego sposobu śpiewania. Urozmaica i tak w sumie urozmaiconą muzyczną ścieżkę zespołu. Łamią chłopaki tutaj dźwięki na potęgę. Tempo zmienia się niczym poglądy Palikota i… nie nadążam. Wszystko szybko i tak po prawdzie to z całości został mi wokal w głowie i dość ciekawe podejście do solówek. Wybaczcie Panowie, zdecydowanie wolę „Duality”, a „Apocalypse…” raczej zapomnę. Może nie jutro, nie za tydzień, ale wrócić do niej nie wrócę.

 

Na koniec jednak łyżka miodu. Na to, że ocena jest jednak powyżej tego średniego „5” największy wpływ ma muzyczna świadomość członków Fanthrash. No też na świeżynki tutaj nie trafiliśmy, ale jednak wiedzieć co się chce przekazać i zrobić to dobrze nie jest prosto.

 

Ocena: 6, 5/10

Tracklist:

01. Apocalypse Cyanide
02. Vitality
03. Outcast from Cassiopeia

Autor

3551 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

7 komentarzy

  • Chciałem skomentować, ale zrezygnowałem 😉 Napiszę jedynie, że to wyśmienity materiał, a miłośnicy techno death/thrashu powinni sikać po nogach.

  • Ależ nie krępuj się;] Zanim jednakoż zaczniesz siać ferment, wytłuszczę co następuje „Ja generalnie jestem uprzedzony, bo mnie takie granie w ogóle nie kręci, ” ;]

  • Ja generalnie jestem uprzedzony do disco polo, bo mnie takie granie w ogóle nie kręci, więc recenzji o nim nie piszę :]

  • Pozwolisz, że się nieco pobiczuję „Zastanawiałem się, nie ukrywam, czy to przypadkiem ze mną nie jest coś jednak nie tak. Czy może brak mi doświadczenia, osłuchania, obycia, czegokolwiek… ” ;] (celowo i świadomie krzywię cytat)

    A tak na poważniej. Tobie – wyobraź sobie przeczytałem Twoją recenzję – spodobał się Fanthrash. Twoje prawo. Mi ta Epka mniej. Moje prawo.
    Tobie podoba się ostatni Monstrum, ja uważam, że to słaba płyta nie wychodząca poza grono swoich gimnazjalnych fanów.

    Możemy oczywiście się spierać. Na tym to polega, poza tym net w zasadzie w przeciwieństwie do papieru nie jest ograniczony i go nie szkoda. Pozwolisz, że posłużę się jeszcze jedną Twoją wypowiedzią:

    „Noty wystawia się nie względem innych płyt, tylko względem własnego poziomu „podobania się”. „

  • Komentarz o notach przytoczony z mojej strony dotyczył innej kwestii, a mianowicie tego, że cyferki wystawia się tej konkretnej płycie, a nie płycie w kontekście innych, czyli że jak np. Slayer dostał 10/10, to żadna inna płyta thrashowa nie ma prawa dostać 10/10.

    Tu wyrażam jedynie własną opinię, że pisanie recenzji płyty z muzyką, której z założenia, na dzień dobry się nie słucha, jest trochę nieuczciwe w stosunku do czytelnika. Nie trawię muzyki operowej i gdybym dostał płytę taką do zrecenzowania, to już miałbym wystawioną notę przed rozpakowaniem jej, a co dopiero włączeniem. Czy to byłoby uczciwe?

    Ogólnie ładnie piszecie, pięknie wręcz i często Was czytam, ale jak mnie coś się nie podoba to lubię to powiedzieć. Jeśli jest to problemem – wyłączcie komentarze :]

  • Wiem czego dotyczył cytat, który przytoczyłem, ba, celowo go odarłem z pierwotnego sensu;]

    Ależ możesz mówić o tym pisałem wyżej. Nie mamy żadnego problemu z krytyką. Sami krytykujemy – jesteśmy też wystawieni na ocenianie, prosta jak myśl polityczna Samoobrony. Chodziło mi o to, że możemy się oczywiście przekomarzać, ale i tak do konsensusu, bo mamy inne podejście do tej płyty. Łączy nas jedno – obaj oceniamy ją subiektywnie ;]

    Mówisz nie znasz się na disco polo – nie opisujesz. Jeśli nie trawisz jakieś muzyki, faktycznie wystawiłbyś ocenę przed?;] Ja niespecjalnie bo jak napisałem – wydawało mi się dość jasno – „…ale nie mam muzycznej duszy z kamienia i głuchy też nie jestem, to też potrafię docenić dobry wałek” Ostatnio dostałem chłopaków grających muzykę która kompletnie mi nie leży, ale panowie łoją na tyle dobrze, że ich doceniłem, bo się im – obiektywnie – należało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *