Fallen Angels „Rise From Ashes”

Wydawca: Metal On Metal Records

Jakbym nie wiedział, co będę recenzował, to sugerując się nazwą zespołu, podejrzewałbym, iż oto i nadchodzi nowe gothic/popowe objawienie z Century Media albo Nuclear Blast, którego zadaniem jest zawładnąć czarnymi serduszkami nastolatków. Na szczęście tak nie jest.

Pomimo mało wyszukanej nazwy Fallen Angels to nie Nightwish czy coś takiego, ale thrash metalowy akt kultywujący tradycje amerykańskiej szkoły grania. Z tym, ze ten amerykański zespół położył większy nacisk na brutalną stronę w swoim graniu, dlatego też na „Rise From Ashes” doszukać się wzorców zaczerpniętych z twórczości Slayera. Zresztą nic odkrywczego nie powiedziałem, bo Slayer jest jak węgiel. Bo tak jak węgiel występuje we wszystkich związkach chemii organicznej, tak inspiracje Slayerem są słyszalne na każdej thrash metalowej płycie. Nie ominęło to i Fallen Angels. Ba, „Rise From Ashes” jest obficie skropiony tytułową cieczą z „Reign In Blood”, która wywarła na kapeli niezaprzeczalnie mocne piętno. Ale i nawet średnio wyćwiczone ucho wyłapie też takie nazwy jak Dark Angel czy Sepultura. Jednak to zespół na es przewija się przez zdecydowaną większość krążka, a że wielki zespół to jest, to nie narzekam. Ale ja o Fallen Angels miałem mówić. Podoba mi się ta grupa, z tą całą dzikością skondensowaną w niecałych czterdziestu minutach, z ich świdrującymi solówkami („Cerebral Infection” czy „The Essence Of Violence” – posłuchajcie koniecznie!), z ich brudnym brzmieniem. Jedyną bolączką jest to, iż cały czas mam wrażenie, że ten Slayer trochę zbyt nachalnie się nam tu pchają. Ale czy to jest z drugiej strony problem? Zależy jak na to patrzeć, ja na pewno nie krzyknę „Plagiat!!!” i nie wstawię dwói, bo plagiatu tu nie ma, a poza tym, czemu miałoby to służyć? Zwłaszcza, że „Rise From Ashes” to porządny krążek thrash’owy, czyli z gatunku, który ma już ponad ćwierć wieku i raczej czegoś nowego się tu już nie wymyśli.

Upadłe Anioły wcale nie są takie upadłe, skrzydła pewnie i nawet mają, ale raczej takie od bombowca. Bo „Rise From Ashes” to pocisk wypełniony thrash metalem po brzegi, który może całej Europy nie zmiecie, ale kilka stolic może się obawiać, hehe…

Ocena: 4/6

Tracklist:

1. Rise From Ashes
2. Cerebral Infection
3. Looking Over The Walls Of Despair
4. Slaves In Words
5. The Essence Of Violence
6. Cries Of The Dying
7. Silent City
8. Massacred By Madness
Autor

9688 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *