Extinkt „Postnuclear Trip to Nowhere”

extinkt-postnuclear-trip-to-nowhere

Wydawca: Defense Records

Czasem jestem w chuj leniwy, lubię więc być wyręczany w pewnych rzeczach. A jak już mnie ktoś wyręczy w opisie jakiegoś krążka to już mam czasem nawet bardzo dobrze.

Taki Extinkt, czyli chłopaki udzielające się na co dzień w Terrordome lub tudzież Cemetery Whore… Na dzień dobry już robią naklejkę na krążku, że album dla fanów Carnivore. No to ja proszę Was w tym momencie to sobie już powinienem piwko otworzyć, łapy w kieszeń wsadzić i tyle. Ale jednak jestem słownym skurwielem, powiedziałem że opiszę to opiszę. Zwłaszcza, że sprawa ma się tak, iż z tym Carnivore to kapela ma więcej wspólnego pod kątem tematyki niż samej muzyki. Bowiem ja tutaj słyszę odrobinę speed/punka i bardzo dużo… crossover, ale w trochę innym stylu. No, jak Uapie nudzi się granie crossover w Terrordome to gra sobie crossover w Extinkt. Może gdzieś tam to Carnivore się przebija, na pewno jednak nie jest to jakiś tribute band, pomimo coveru na krążku (a widziałem już recenzje, że Extinkt to Carnivore toczka w toczkę – sytuacja podobna jak porównywanie Anima Damnata do Beherit, bo Pagan Records użyło w reklamie takiego sformułowania). No, czuć tu podobne wkurwienie – to na pewno. Ale ja tam raczej postawiłbym na szybsze Nuclear Assault, na Stormtroopers of Death (z tych ich mniej jajcarskich numerów)… Szybko i prosto w ryj, bez półśrodków. Całość trwa coś koło pół godziny, więc spokojnie można zakręcić krążkiem parę razy pod rząd. A teraz – czy jest to dobre?

No jest, ale jednak zdecydowanie wolę macierzyste kapele członków Extinkt. Dobry, sowity wpierdol, taki jakiego się spodziewałem – taki też dostałem.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Rise from the Ashes  
2. The March of Survivors  
3. Apocalyptic Dust  
4. Cancer Villages  
5. Pulse of Hate  
6. Besetting Affliction  
7. Toxic Rain  
8. The World Is Not Ours Anymore  
9. Sex and Violence (Carnivore cover)  
10. Postnuclear Trip to Nowhere
Autor

9760 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *