Excruciator „Devouring”

Wydawca: Heavy Artillery Records

Są dwie możliwości: albo moda na powrót thrashu się nie skończyła, albo przetrwały tylko te zespoły, które robiły to dobrze. Albo nawet zajebiście, słuchając pełnowymiarowego debiutu Excruciator.

Ja tych chłopaków polubiłem już za ich epkę i czekałem niecierpliwie, czy moje uczucia nie poszły na marne. Zaraz po włączeniu „Devouring” wiedziałem, że była to dobra lokata. Ich thrash metal pełen jest inspiracji wczesnym Exodus, Dark Angel oraz co nieco z dyskografii Destruction bądź Kreator. W momencie, gdy część ze starej thrash metalowej załogi dostaje zadyszki, bądź już dawno odpadła w przedbiegach, w młodzieży nadzieja. Ale z takimi numerami jak zamieszczone na „Devouring” mogę być spokojny o tych, którzy uparcie noszą jajognioty, białe koszulki i katany – ich bóle i trudy nie idą na marne. Ja, choć tych atrybutów nie posiadam, z miłą chęcią wskoczyłbym w taki właśnie ubiór i ponapierdalał w młynie przy muzyce Excruciator. Ich muzyka cechuje się agresją, ale i rzadko obecnie spotykaną w czystym thrash metalu zwierzęcą gwałtownością, jednak odegraną z pomyślunkiem. Na przykład w przypadku sztandarowego numeru grupy „Nuclear Exmortis” – utwór jest przemyślany, ale nie traci nic ze swej wściekłości i takiego zwykłego, thrash metalowego przyjebania. Jak zresztą cały debiut kapeli z Portland.

Excruciator to nazwa do zapamiętania dla Was na dziś. Żeby mi później zaskoczenia nie było, że taki zajebisty zespół, a nikt o nich nie pisał i skąd biedne metale mają wiedzieć…

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Devouring the Flesh of My Master
2. Skulls of the Abyss
3. Disciples of Menace
4. Hunter Killer
5. Destruction
6. Eviscerator
7. Wretched
8. Nuclear Exmortis
9. Metal Forces
Autor

12012 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *