Ewig Frost “Rust”

Wydawca: Noise of Dissent

Kurwa, żebym musiał podkręcać potencjometr niemal na full, żeby usłyszeć cokolwiek, to już jest przegięcie.

I tu już goście z austriackiego Ewig Frost mają u mnie minusa jak stąd do Nowolipek. Booklet też zresztą nieczytelny. Więc jeśli macie kiepski wzrok i słuch, to zapomnijcie o czytaniu tekstów i podążaniu za muzyką. Jeśli jednak nie jest z Wami jeszcze tak źle, to zajmijmy się „Rust”. Na niej to bowiem usłyszymy konglomerat black metalu z lat dziewięćdziesiątych, thrash metalu, punka a nawet uświadczyć można riff wykradziony z bogatej tradycji southern rocka. Opatrzony black metalowym, surowym brzmieniem wypada ciekawie. Gdzie indziej z kolei natkniemy się na zakręconą partię saksofonu. Ogólnie rzec mogę, że Ewig Frost kojarzy mi się z dokonaniami Carpathian Forest, głównie z uwagi na prymitywne chamstwo tej muzyki, brudny sound i cały „attitude”, jaki prezentują sobą Austriacy. Niestety produkcja kładze tą epkę – przecież można było nagrać czytelny, a przy tym wciąż surowy krążek, bo wiele razy już udowodniono, ze tak się da. Ponoć „Rust” to nagranie z gatunku DIY (czyli zgodnie z maksymą Adama Słodowego – zrób to sam), no ale co z tego, czy w tej Austrii aż taka bida, że nie można uzyskać dobrego brzmienia?

Cóż, Ewig Frost może nie rozczarowuje, bo muzycznie się bronią, jednak daleko mi jeszcze do klękania przez „Rust”. Szukajcie na własną odpowiedzialność.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Intro
2. Kid of Chaos
3. The Anti-Nazi Track
4. The Pirates of Black Metal
5. Sunken in the Sun
6. Outro
Autor

12275 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *