Evulse „Call of the Void”

Wydawca: Godz ov War Productions

Czy im bardziej wzywamy pustkę, to i ona, ta pustka, tym bardziej wzywa nas? Gwarantuję Wam, że nie jest to zagadnienie na dziesięć minut.

Za to na dziesięć minut trwa demówka deathmetalowego Evulse. Już okładka „Call of the Void” mnie urzekła, kojarzy mi się z jakąś kreskówką, co ją oglądałem za gówniarza, ale nie mogę sobie za skurwysyna przypomnieć tytułu. Jeśli zaś chodzi o muzykę – Amerykanie zamieścili na niej cztery soczyste utwory. Pierwszym i chyba najmocniejszym skojarzeniem będzie tutaj Incantation, przy czym Evulse ma jeszcze paskudniejsze brzmienie. Czasem cholernie zwalniają, jak w kawałku tytułowym, a chwilami zapuszczają się  z kolei w dość proste umpa – umpa pod Autopsy, ale to przecież bardzo dobra inspiracja, więc nie będę wieszał na Evulse psów. Kupuję tę muzykę i szczerze żałuję, że to tylko dziesięć minut. Z uwagi na to ja też nie będę się już bardziej rozwodził. Choć Ef mówił, że mamy zbyt krótkie recenzje… – to sobie po prostu przeczytajcie raz jeszcze od początku!

Ja już kończę i podsumuję w prosty sposób: deathmetalowe świry – brać!

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Hypochondria
2. Hideous Mound
3. Call of the Void
4. Agoraphobia
Autor

10678 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *