Evil Survives „Powerkiller”

Wydawca: Heavy Artillery Records

Ostatnio spotkałem się z idiotycznym zarzutem odnośnie mej osoby, że recenzuję heavy metal bo jest w modzie. Gówno prawda. Recenzuję heavy metal, bo po pierwsze dostaję promówki z taką muzyką, po drugie – uwielbiam dobrze zagrany hejwi kurwa jego mać.

Evil Survives należy właśnie do grona kapel parających się tradycyjnym heavy metalem. Dlatego ich drugi krążek „Powerkiller” zapuściłem sobie z niekłamaną ciekawością, cóż to też jest. No i cóż, pochodzą z Kanady, a brzmią jakby ojczyzną ich Wielka Brytania była. Tak, „Powerkiller” to granie w stylu pierwszych płyt Iron Maiden, trochę pod Angel Witch i Judas Priest. Zwłaszcza pierwsza i ostatnia kapela miała chyba największy wpływ na Kanadyjczyków. Jeśli chodzi o pracę gitar, a już przede wszystkim basu – wypisz wymaluj Ajroni z dwóch pierwszych albumów. Dżudasi zaś zostali uwiecznieni głównie w numerze… „Judas Priest Live”, opartym na priestowskich motywach, z ciętymi gitarami – ekipa Tipttona nie powstydziłaby się go w swoim repertuarze. A na przykład taki instrumentalny „Ferria Pueala” nosi bardzo wyraźne echa „Phantom Of The Opera” – dla mnie bomba. Podobnie wieńczący album piętnastominutowy olbrzym – „The Descent into Hades”, skomponowany według najlepszych wzorców, z masą melodii, stałymi motywami, popisami wioślarskimi. Jedynie do czego mógłbym się przyczepić to wysokie partie wokalisty, no jakoś nie leżą mi i nie umiem powiedzieć nawet czemu. No i Ed Repka ma na swoim koncie lepsze prace. Niemniej jednak, Evil Survives sprokurowało porządny kawał heavy metalu wysokich lotów.

Jak wiadomo, generalizując – każdy metalowiec zaczyna od Iron Maiden. Dlaczego więc od czasu do czasu nie puścić sobie całkiem niezłych spadkobierców ich wczesnych lat? Zachęcam.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Resist the Exorcism 04:08
2. Creature of Sin 04:42
3. Judas Priest Live 06:59
4. Die like a Samurai 06:06
5. Ferria Pueala 04:51
6. The Descent into Hades
Autor

11593 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *