Kurwa. I to jest coś, co ja nazywam postępem. Zresztą – nie wierzyłem, że Evil Existence nagra drugi raz coś równie okropnego, jak ich debiutancke demo. Chyba, że mi na złość.
A drugie demo, które pobrzmiewa mi w głośnikach, zatytułowane „Death Worship Dementia” jest już jedna lepsze. Co nie oznacza, że rzucili mnie na kolana, choć z drugiej strony… hehe… Teoretycznie rzecz biorąc awans z poziomu „chujowe” na „takie se” jest większym skokiem niż z „dobrego” na „bardzo dobre” więc wypada pogratulować zespołowi. Stylistyka wciąż ta sama – inspirowane najsurowszymi z najsurowszych – Archgoat, Von (których zresztą cover tu mamy), Goatlord i bardziej oczywiste nazwy. Cóż, nie jest to jeszcze to, czego bym oczekiwał po zespole nakurwiającym prymitywny black metal – choć nie przeczę, że utwory mają nareszcie swoją strukturę, a nie są zbiorem przypadkowych uderzeń w struny czy perkusję. Nawet okładka jakoś wygląda. I brzmienie lepsze. No, żeby tak wszyscy sobie brali do serca biadolenie recenzentów (choć nie wiem, czy wszyscy podzielali moje zdanie o pierwszej demówce) to było by lepie, a scena rosła by w siłę, że hoho.
Idąc logicznym tropem postępu Evil Existence ich trzeci materiał rzeczywiście powinien mi się podobać. Póki co – jest średnio, ale perspektywicznie.
Ocena: 6/10
Tracklist:
1. Malevolent Curse
2. Infant Evisceration
3. Death Worship Dementia
4. Triduum Profanum
5. Von (Von)




