Ephel Duath „Through My Dog’s Eyes”

Wydawca: Earache Records

„Wysoce artystyczne kino dla nikogo”. Tymi słowami mistrz Kałużyński zwykł określać filmy, w których tylko autor wiedział o co chodzi. Bynajmniej nie aspiruję do miana Zygmunta K. polskiej sceny metalowej. Ale widzę pewne analogie między kinematografią a muzyką.

Podstawą dzisiejszych rozważań jest nowy album makaroniarzy z Ephel Duath, którzy grają awangardowy metal – pojęcie równie nieostre co „autorytet moralny” albo „najwyższe dobro i piękno”. Taaa, Wam się miło to czyta, a biedny Oracle musi się nagimnastykować, żeby Wam to opisać i w miarę sprawiedliwie ocenić. Na „Through My Dog’s Eyes” znajdziemy miks post-metalu, awangardowego rocka, jazzu. Pełno tu dysharmonii, jakichś dziwnych przejść, arytmicznych elementów i tym podobnych. O dziwo, wszystko to łączy się w spójną całość. Z jednym ale – w ogóle mi to nie podchodzi. Ja raczej prostu chłopak jestem to i granie zasadniczo proste lubię, tak więc Ephel Duath na glebę mnie nie rzuciło i w czołobitne pokłony się nie zginam. Czasem przesłucham ten krążek za jednym razem, w końcu tylko trzydzieści dwie minuty trwa, czasem zaś po kilku minutach już mnie kurwica bierze i go wyłączam. Nawet teraz mnie głowa zaczęła boleć i kto wie, czy nie za sprawą Włochów właśnie? Oka, czasem lubię bardziej złożone granie (taki XHOHX na przykład mi jak najbardziej odpowiada), ale nie tym razem. Są na tym krążku jakieś tam lepsze elementy, niestety występują one w mniejszości, według mnie. Nie za bardzo wiem, na co poleciało w tym wypadku Earache Records, że zdecydowało się wypuścić „Through My Dog’s Eyes”, mało to dobrych kapel? Powiem tak: w jednej piosence z tego albumu jest taki wers – „…wygląda przyjaźnie i ma miły głos, ale nie jest mojej rasy”. I to obrazuje mniej więcej mój stosunek do tego albumu.

„Through My Dog’s Eyes” nie jest muzyką dla nikogo, pewnie kilku entuzjastów Ephel Duath się znajdzie, ale ja do nich nie należę. Ja też wystawiam tu oceny, dlatego w mojej subiektywnej opinii jest ona taka, jaka jest.

Ocena:3,25/6

Tracklist:

1. Gift
2. Promenade
3. Breed
4. Silent Door
5. Bella Morte
6. Nina
7. Guardian
8. Spider Shaped Leaves
9. Bark Loud
Autor

11337 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *