Entombed A.D. „Bowels of Earth”

Wydawca: Century Media Records

Słyszeliście, że jakiś kutasina z PiSu postuluje, by nie używać już sformułowania „naszej ery” i „przed naszą erą”, lecz „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Entombed Po Chrystusie będzie jednak strasznie głupio brzmiało. I tak, wiem, A.D. może znaczyć „roku pańskiego” jak i „nowej ery”, tak tylko chciałem wesoło sobie tę recenzję rozpocząć. A teraz do meritum.

Co jest z tym Entombed A.D.? Ich „pierwszy” album był raczej kiepski, dwójka mnie kupiła, a trójka znów ma tendencję spadkową. Jeśli o to chodziło w sformułowaniu „death’n’rollowy rollercoaster” to ja dziękuję. Oczywiście nie można powiedzieć, że „Bowels of Earth” to kupa. To znaczy można, ale mijałoby się to z prawdą. To nie jest kupa. To jest spoko płyta. Ale od nich ja oczekuję czegoś więcej niż „spoko płyty”. W zasadzie chyba największą bolączką tego albumu jest to, że te riffy powinny kopać po dupie, a wcale tego nie robią. Do tego kapela poupychała tu masę wtórnych numerów, które nie dość, że powielają pomysły z wcześniejszych wydawnictw (zarówno tych nagranych z dopiskiem „A.D.”, jak i bez nich), to jeszcze są wyzute z pierwotnej mocy. Dla mnie nieporozumieniem jest na przykład numer tytułowy – nie dość, że miękki jak faja po trzecim wytrysku, to do tego mam wrażenie, że kapela wyciągnęła go z „Serpent Saints”, które było świetnym krążkiem. Kalka wyszła im niestety kiepsko. No, może nie kiepsko. Wyszła im względnie spoko, więc nie ma za bardzo na czym ucha zawiesić. Ja rozumiem, że można powielać swoje patenty – wszak większość death metalowych zespołów opiera na tym swoją twórczość. Ale trzeba to robić tak, żeby słuchacz miał z tego radochę. W przypadku „Bowels of Earth” to nie ma się za bardzo czym cieszyć. Szczególnie w sytuacji, gdy co i rusz wychodzi świetna płyta młodej kapeli, która po prostu rozpierdala, a obcowanie z nią sprawia przyjemność. Seniorzy death metalowego rodu powinni wziąć to pod uwagę, żeby nie byli zdziwieni, że przy takich albumach zostanie im tylko otwieranie koncertów młodszych kolegów po fachu.

Może moje nadzieje względem tej płyty były przesadzone. Z drugiej strony, to Entombed A.D. i mamy prawo wymagać od nich trochę więcej.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Torment Remains
2. Elimination
3. Hell Is My Home
4. Bowels of Earth
5. Bourbon Nightmare
6. Fit for a King
7. Worlds Apart
8. Through the Eyes of the Gods
9. I’ll Never Get Out of This World Alive (Hank Williams cover)
10. To Eternal Night
11. Back at the Funny Farm (Motörhead cover)
Autor

11080 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *