Enfeeblement „The Earth Movers”

Tyle jeszcze przede mną do odkrycia. Na przykład Enfeeblement egzystuje sobie na tym padole od 1996 roku, a ja musiałem krążek dopiero dostać, by ich poznać. Niezbadane są ścieżki pana.

The Earth Movers” jest jednakże dopiero ich trzecim materiałem, a i tu chłopaki wypuścili jedynie EPkę. Jak pokrótce scharakteryzować muzykę tych czterech muzyków z Czarnej Białostockiej? Ano jako mieszankę brutalnego death metalu z grind core’m. I w zasadzie w tym można by zamknąć recenzję, ale cóż ze mnie byłby za recenzent? A jakieś porównanie to gdzie, zawyją zaraz tłumy. Szczerze mówiąc, to można byłoby tu umiejscowić Cryptopsy (o ile pamiętam, bo już wieki ich nie słuchałem), wczesną Traumę, niekiedy szybsze momenty Immolation, Dying Fetus, Napalm Death… Nie mogę powiedzieć, żeby akurat ten rodzaj death metalu był moim ulubionym, bo Was okłamię i będę miał grzech, ale to są pierwsze skojarzenia w związku z „The Earth Movers”. No i nie jest też może to materiał, który jakoś wybitnie mną wstrząsnął, że aż cyferki w dacie urodzin poprzestawiał niestety, jednak mimo wszystko te siedem kawałków ma ręce i nogi – z tym, że może po prostu mnie to nie bierze. W głowie zostało mi jedynie to, że na końcu jest ukryty numer, ale niestety nie rozpoznałem czyj, w każdym razie tekst jest w języku polskim, hehe.

Reasumując – solidne, acz przeciętne dla mnie death metalowe zbrutalizowane łupanie. Chodzą po tym świecie więksi entuzjaści ode mnie, może niech oni się wypowiedzą bardziej rzeczowo.

Ocena: 6/10

Autor

11325 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *