Encyrcle „Encyrcle”

Encyrcle EncyrcleWydawca: Unspeakable Axe Records

Dziś na ruszt bierzemy całkowitych debiutantów. Encyrcle pochodzi z Danii, wycina sobie speed/heavy metal na naprawdę wysokim poziomie. Ale po kolei.

Debiutancka płyta zatytułowana jest po prostu „Encyrcle” i daję głowę, że wpadnie w ucho wszystkim fanom klasycznego grania. Mamy tu jedenaście utworów – łącznie trwają niemal pięćdziesiąt minut. Wydawać by się mogło, że długo, ale jak muzyka jest dobra to naprawdę zleci i to w przyjemnej atmosferze. Encyrcle jak najbardziej wpisuje się w tę tezę. Muzycznie mógłbym porównać ten zespół na przykład do Iron Maiden z okresu „Powerslave”, trochę Shellschock (czyli pre -Dark Angel), Iron Angel… Plus wokal silnie inspirowany Candlemass – może z uwagi na to ktoś tam kiedyś określił muzykę Encyrcle jako miks heavy i doom metalu. Z tym doom metalem to bym się nie zgodził, choć jakieś tam elementy się pojawiają. Nie jest jednak ich tak dużo, żeby od razu nazywać Encyrcle zespołem doom metalowym. Nie, moim zdaniem wciąż jest to całkiem dobry klasyczny zespół z gatunku heavy/speed. Słucham tego krążka odkąd dostałem promo, to jest od jakichś dwóch miesięcy i jeszcze mi się nie znudził. A to dobry znak.

Jak na debiut jest bardzo dobrze i jak chłopaki będą się trzymać swojej drogi – wróżę im świetlaną przyszłość. Jest na czym ucho zawiesić.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Chronoboros
2. To the End
3. Evoke the Night
4. Bloodbasker
5. En Trance
6. Dizzy Me Deadly
7. Serpent’s Dream
8. Deathlust
9. Facelasher
10. Black Dust
11. Obliteration Eyes

 

Autor

11363 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *