Empheris / Conquest Icon / Necroist / Wraith / Purifier „We Are the Ancients”

Empheris  Conquest Icon Necroist Wraith Purifier We Are the AncientsWydawca: Necropulsar Productions

Wprost przepadam za takimi splitami, bo są esencją podziemnego ducha. Pięć kapel, które łączy raczej znajomość i przyjacielskie stosunki niż wykalkulowane posunięcie. No to jedziemy z Przedwiecznymi.

Pierwszym zespołem z „We Are The Ancients” jest Empheris, który nota bene w dzień pisania tej recenzji będzie grał koncert z okazji dziesięciolecia istnienia – i gdy słucham ich materiału z tego albumu tak cholernie żałuję, że mnie tam nie będzie. Empheris nie zaskoczył – chciałoby się powiedzieć nawet, że na szczęście nie zaskoczył. Bardzo lubię bowiem ich siarczysty black/thrash metal, a w tych czterech kompozycjach znajduję go w naprawdę przedniej postaci. Jest szybko, bez chwili wytchnienia (choć może trochę wolniejszy i cięższy, a zarazem mroczniejszy jest „Necrocosmosis”), a ich utwory w zasadzie łatwo zapadają w pamięć. Empheris w całej okazałości. I jak zwykle słucha się tego wyśmienicie. Kolejnym zespołem na albumie jest stołeczny (jak zresztą chyba wszystkie kapele tutaj) Purifier. Cóż, tutaj już spustów takich robił nie będę, bo ich muzyka średnio mi siadła. O ile jeszcze „Descent of Reverent Souls” jest niezłą black/death metalową jatką, ciężką i duszną, o tyle „…And Blood Ran the Avenues of Warsaw” jest po prostu nudny. Toporne i jednostajne tempo, osadzone mocno w black metalu. Do tego polskojęzyczny tekst o powstaniu warszawskim. Szczerze, nie mam pojęcia, dlaczego metalowcy tak się tym jarają. Czekam na piosenkę o powstaniu w getcie, w końcu mieli jeszcze mniejsze szanse, a i rzeź była większa, heh. Nie ważne, Purifier raczej nie jest najjaśniejszym punktem „We Are The Ancients”. Zespół numer trzy to Conquest Icon – i tu już jest całkiem inaczej. Potężny death metalowy walec – całość zaczyna się niczym Bolt Thrower, a i potem gdzieś tam pobrzmiewają echa Brytyjczyków, Deicide czy nawet naszego Vader, jednak to nie będą jednoznaczne odniesienia, raczej piszę tak, bo gdzieś tam czuję ducha tych zespołów. Zdecydowanie Conquest Icon jest najmocniejszą potrawą w tym pięciodaniowym zestawie – ja w każdym razie w chuj syty po ich trzech numerach, a równocześnie moje smaki są wyostrzone i domagają się więcej! Bez dwóch zdań Conquest Icon jawi się tu jak olbrzymi tank sunący przed siebie, któremu niestraszne doły, dziury i pagórki – i tak wszystko zrówna z ziemią. Dlatego może właśnie z tego powodu Wraith nie wywiera na mnie już takiego wrażenia – nie jest źle, rzekłbym jest solidnie i mocno, ale bez fajerwerków. Muzyka osadzona w black/death metalowej stylistyce, z raczej średnimi tempami. Miło się słucha, ale jakby chwilami przynudzali – a przecież to tylko trzy kawałki. Na sam koniec zaś dostajemy Necroist. Co to za twór? Cóż, Necroist gra czysty black metal, jako jedyny z całej piątki. Dość, jeśli powiem, że ten jeden numer, jaki tu zamieścili trwa trzynaście minut i niesie ze sobą echa skandynawskiego black metalu z jego najlepszego okresu. Przyjemnie się tego słucha, więc będę miał tę nazwę na uwadze.

Reasumując – „We Are The Ancients” polecam każdemu maniakowi podziemia, bo to że mi na przykład do gustu nie przypadł Wraith czy Purifier nie znaczy, że komuś innemu też nie przypadnie. No ale jako, że na moje ucho split ten ma mocniejsze i słabsze momenty, całościowo jednak wyważając ocenę wychodzi mi…

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Empheris – Origin   
2. Empheris – Nos es Antiquitas  
3. Empheris – The Anthem of Descending Darkness  
4. Empheris – Necrocosmosis  
5. Purifier – Descent of Reverent Souls  
6. Purifier – …and Blood Ran the Avenues of Warsaw  
7. Conquest Icon – I Annihilate  
8. Conquest Icon – Remnants  
9. Conquest Icon – My Horrid Throne  
10. Wraith – Iratus Regina   
11. Wraith – …and Thou Shalt Decay  
12. Wraith – Defiance Tastes Like Life Itself  
13. Wraith – Lords of Deterioration  
14. Necroist – Trinity of Necroism

 

 

Autor

11165 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *