Elvenstorm „Of Rage and War”

 

Wydawca: Inferno Records

Panie dzieju, jak oni to zapakowali. Takie to były pierwsze słowa jak otworzyłem płytę, która przyleciała do mnie prosto z Francji. Trzeba im chyba wytłumaczyć, że jeśli ślą coś do Polski to wartałoby to jakoś zabezpieczyć, a nie słać w zwykłej kopercie (!), takiej co sobie nawet z bąbelków postrzelać nie można, bo ich nie ma. Na szczęście jednak płyta dotarła cała, co mnie niezmiernie cieszy.

 

To debiut Elvenstorm i powiem szczerze – bardzo dobry debiut, chociaż oczywiście pojawi się „ale”. Zacznę jednak od tego, że cała czwórka czuje to co gra, a to automatycznie uwiarygadnia płytę i dodaje jej dwa punkty na wejściu, a i podejście robi się takie jakieś bardziej miłe, jakieś takie może nawet pobłażliwe. Chociaż w zasadzie tu nie mam na co przymykać oko. Jest może Elvenstorm mało oryginalny, ale za to gra heavy metal (jest tu też sporo speed m.) z energią i pasją – czyli cech bez których ta muzyka nie istnieje. Niech Was przypadkiem nie odstraszy nazwa, która może kojarzyć się z power metalowymi przyciasnymi laikrowymi kalesonami, które ktoś dla zabawy określa „mocnym graniem”. Z poweru to mamy tu co najwyżej echa Grave Digger (takie to odnoszę wrażenie) i to tego z lat 90. Sami więc mniej więcej się możecie zorientować jak to może wyglądać. Wspomniana wykolistka daje radę, zarówno w nieco wolniejszych partiach płyty, jak i w klasycznych patatajniach. Patenty, które Elvenstorm wykorzystuje na swoim debiucie nie są oczywiście nowe, ale to akurat jest w tym wypadku najmniej istottne, bo ta płyta – jeśli lubicie heavy – nie może nie podobać. Jedyny zarzut, który mam to brak typowo koncertowych utworów. Wiecie takich co to tekst w połączeniu z tym jednym, niepowtarzalnych riffem zapada w pamięć. No dobra, są dwa, chociaż tylko jeden w moim mniemaniu spełnia oba warunki. Pierwszy to „Witchhammer”, a drugi – ten co „koncertowy” jest – to „Stand Thy Fall”.

 

Inferno Records gówna nie wydaje, przynajmniej dla osób którzy wyznają taką samą muzyczną religię jak włodarze wydawnictwa. A najlepsze na tej płycie jest to, że technicznie ona kompletnie nie brzmi jak debiut.

Ocena: 7.5/10

Tracklist:

01. Winds of War
02. Rebirth
03. Witchhammer
04. Struggle Within
05. Black Visions
06. Kill the Deceiver
07. Raven in a Blackened Sky
08. Stand Thy Fall
09. Legions of Steel

Autor

3811 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *