Elixir of Distress „Kontynent”

Wydawca: Winterheart Music

Nowy polski zespół black metalowy zawsze u mnie jest mile widziany. Bo albo człowiek się zachwyci, albo będzie miał bekę. Albo po prostu posłucha i poczeka na rozwój sytuacji na kolejnych materiałach.

W przypadku Elixir of Distress mamy właśnie do czynienia z tą trzecią drogą. Debiutancki album zatytułowany „Kontynent” jest bowiem płytą dość przeciętną, która jednak ma momenty. Nie wiem kto stoi za zespołem z Torunia, nie wiem gdzie terminował wcześniej – wiem, że bardzo pasuje mu klasyczny, zimny black metalowy nurt. „Kontynent” bowiem to pięćdziesiąt minut molowych riffów, skostniałych jak palce od pracy w kołymskim lesie. Skąd takie porównanie? Z tematyki tekstów poruszonych na albumie – całość dotyczy bowiem rzeczywistości zesłańców na Syberię. O dziwo, teksty są całkiem niezłe, jakoś udało się kapeli uciec od – zdawać by się mogło nieuniknionej – grafomanii. W połączeniu z surową muzyką wychodzi to całkiem w porządku. Może i nie będę się rozpływał nad tą płytą, bo nie jest aż tak świetnie, ale rzuciłem okiem na kilka recenzji z innych portali i oceny są bardzo rozjechane, od ekstatycznych do totalnie niskich. Co jeszcze tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że póki co moim zdaniem Elixir of Distress nagrało płytę po prostu porządną, choć przeciętną. Jeśli chodzi z kolei o porównania, wszyscy piszą, że Mgła. Że Blaze of Perdition. Że Furia. Kurwa, gdzie niby? Ja wiem, że aby dziś pisać o black metalu wystarczy znajomość tych zespołów, ale uszy z dupy też pasuje czasem wyciągnąć. Nie, Elixir of Distress raczej bym przyrównał do jeszcze bardziej podziemnych zespołów. Gdzieś tam po głowie kołacze mi się Evilfeast, Ohtar, Szron… a nie kurwa Mgła. Minusem niechybnie jest to, że kapela zdecydowała się dość mocno rozbudować swoje utwory, przez co chwilami po prostu jest nudno. Jakby je pewnie skrócił, „Kontynent” byłby częściej przeze mnie słuchany,

No nic, jak już mówiłem, poczekamy na drugi album. Póki co zaznaczyli swoją obecność, ale jakoś nie potrafię się do końca zachwycić. Momenty jednak są.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Kontynent
2. Kołyma
3. Katorga
4. Workuta
5. Magadan
Autor

9985 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *