Eisregen “Schlangensonne”

Wydawca: Massacre Records

Chodź synku, zaśpiewam Ci kołysankę. Na skraju lasu jest mały domek. Mieszkają w nim Jaś i Małgosia z ojcem i macochą, która to bardzo lubi dzieci i ich niesamowity zapach. Mężowi- drwalowi kuchnia żony smakuje szalenie, najbardziej jednak pewna kolacja, roznosząca dokoła słodki aromat. Ta,  którą ślubna przygotowała z jego dziećmi, a właściwie z dzieci.
Taką oto współczesną wersją bajki o Jasiu i Małgosi rozpoczyna się płyta „Schlangensonne” niemieckiej grupy Eisregen grającej dark metal.

Zafrapowały mnie teksty Niemców, krążące wokół tematyki gore, kanibalizmu i innych tematów uznawanych za większość społeczeństwa za obrzydlistwo. Powiesz, że to nic nadzwyczajnego? Norma? W porządku, ale oni w  tak poetycki sposób opowiadają o krwi czy nekrofilii, że jest to prawie czarujące i chce się wyjęczeć długie „ooo”.
I tak na przykład utwór „Zauberelefant” („Magiczny słoń”) jest niemal uroczy. Początkowo spokojna, liryczna balladka rozpoczynająca się smutnym kobiecym głosem i łagodnie brzmiącą gitarą. W dalszej części melodyjna, rytmiczna, nawet wesoła, z perkusją wybijającą figlarny i pogodny rytm, który aż się prosi żeby wyklaskać i podśpiewać sobie pod nosem radosne „…sie ist dein zauberelefant”. I nic by w tym dziwnego nie było gdyby nie fakt, że piosenka opowiada o feedersie- człowieku kochającym grube kobiety, tuczącym swoją lubą by była coraz większa i większa i większa.

Eisregen tworzą muzycy głównie z Transilvanian Beat Club i Eisblut więc taki styl grania jest i tu przemycony. Nie jest to muza nafaszerowana ołowiem, ale rozwiązania rytmiczne nadają charakteru i chwilami wprowadzają atmosferę niepokoju. Płyta jak najbardziej do posłuchania, zróżnicowana, momentami wolniejsza, bardziej miarowa, chwilami szybka, energiczna i niebezpieczna. Chociaż mnie ten krążek w zasadzie rozbawił, może inaczej by było gdybym nie wiedziała o czym śpiewają. A może to przez te momentami wesołe, synkopowane bity i melodyjność klawiszy kontrastujące z ciężką tematyką. A może Ci Niemcy zwyczajnie się ze słuchaczem bawią. Utwór zamykający „Schlangensonne” właśnie udowodnił mi, że ewidentnie robią sobie z nas jaja. Dlaczego? Sprawdź. Mnie się to podoba. Jednego, czego totalnie nie kupuję w Eisregen to gardłowo-chrypiący głos Michaela Rotha.

A! Ty też się zastanawiasz dlaczego Jezusek Chrystusek na okładce ma piersi?

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

01. N8Verzehr
02. Blute aus
03. Auf ewig Ostfront
04. Ernte den Untergang
05. Zauberelefant
06. Kai aus der Kiste
07. Tod senkt sich herab
08. Linkshänder
09. Das Allerschlimmste
10. Schlangensonne
11. Brustfeti-Christ
Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *