Eclectika „Dazzling Dawn”

Wydawca: Asylum Ruins

Jaki jest najprostszy sposób na wydanie płyty? Najlepiej założyć własną wytwórnię. Nikt Ci się nie wpieprza, nie truje, że coś jest do dupy, że nie brzmi czy nie wygląda. Masz forsę i masę wolnego czasu, więc nic tylko brać się do roboty- nagrywać i promować. Chyba z takiego założenia wyszedł Sebastien Regnier- założyciel Asylum Ruins Records, wytwórni mającej w swoim dorobku dwa krążki. Zgadnijcie czyje. Tak, grupy Eclectika właśnie.

Sebastien to człowiek niezwykle płodny, który chce się wykazać w każdej możliwej materii. Praktycznie całe „Dazzling Dawn” jest jego wytworem- od muzyki przez chyba wszystkie możliwe instrumenty i wokale z naprawdę niewielkim wtórem pani Alexandry, pana Aureliana i pojawiającego się chwilami Vincenta. Cała zawartość książeczki oczywiście też jest dziełem Sebastiena. I choć bardzo chcę, zupełnie nie widzę jej przesłania, choć pewnie jakieś było. O co mi chodzi? Otwieram książeczkę i co widzę? W życiu byście na to nie wpadli- wargi sromowe na słońcu… Albo bardziej słońce jako wargi sromowe, nie ważne 😉 Dalej pojawia się jeszcze urzekająca fota a’la smętna gotycka nastolatka- strzykawki i róże położone na szachownicy, ale tego pierwszego nie przebije nic. A co do samej muzyki. W sumie to tak jak wyżej 😉 Nie ma co na siłę szukać czegoś ambitnego tam, gdzie tego nie ma. Płyta plastikowa jakby nagrana na zabawkach dla dzieci (hmm to dopiero byłoby dobre), pseudo- teatralny wytwór wyobraźni jednego człowieka. Na trzeźwo się tego słuchać nie da kompletnie. Nuda, Panie gorsza niż polskim filmie. Zewsząd leją się dźwięki z keyboardu, panienka okrutnie fałszuje mizerniutkim głosikiem, perkusja jak się pojawia to napierdala bez sensu, ładu i składu. Zespół określa to co robi muzyką eksperymentalną łamaną przez post- black metal, co wywołuje mój gromki śmiech. Eksperymenty? To, niestety słyszę, ale black metal? Hehe black metal my ass, że tak powiem.

No i tak się zastanawiałam, dlaczegóż to właśnie mnie kopnął zaszczyt otrzymania tego promo i doszłam do wniosku, że pewnie Seba pomyślał, że pojadę po nich mniej niż współtowarzysze redaktorzy no bo jako, że baba to tu oko przymknie, tam fałszu nie usłyszy i z uśmiechem na ryju pożyczy szerokiej drogi i owocnej kariery, a tu nie, przykro mi potwornie, ale kariery to ja Wam nie wróżę.

Ocena: 4,5/10

Tracklist:

01. The End
02. Dazzling Dawn
03. Sophist Revenge
04. Les démons Obsédants du Regret
05. There is no Daylight in the Darkest Paradise
06. Experience 835
07. The Next Blue Exoplanet
08. Marble Altar
09. Stockholm Syndrome
10. 11 Corps décharnés
Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *