Wydawca: Putrid Cult

To mój kolejny kontakt z duetem w którym jedne ze skrzypiec gra Wened. Patrząc na ilość materiału jaką mi  podsyła, to ktoś komu trzeba chyba zrobić odrębną rubrykę na Kejosie.

Duch Czerni to płodny (jak spora część projektów w których wspomniany Wened się udziela) duet. „Sleepless Temple” to 9 materiał. Wszystkie wypuszczone w nieco ponad 3 lata. Fakt – brakuje pełnowymiarowego materiału. Ale i tak na pierwszy rzut oka robi wrażenie. Robiłoby jeszcze  większe gdyby nie to, że w zasadzie poszczególne materiały (te które dane mi było słyszeć) niewiele się między sobą różnią. By nie napisać wprost, że przepis na muzykę zespół wybrał sobie dość prosty  i się go kurczowo trzyma. Co nie znaczy, że jest on zły. Do tego panowie wykorzystują ten sam wachlarz zagrywek w tworzeniu klimatu swojej muzyki. Duch Czerni gra depresyjny black metal, ale zdecydowanie bardziej leśny, niż podcinający sobie żyły. I ja nawet wolę. Do tego „Sleepless Temple” jest mocno zimowym materiałem. Po pierwsze dlatego, że muzyka nagrywana między listopadem a styczniem (poza ostatnim kawałkiem). Po drugie po prostu wieje od niej chłodem. Co jest z mojego punktu widzenia kolejną zaletą. Wadą Ducha Czerni (do której w sumie się już przyzwyczaiłem) jest wokal. Nie cały jednak. O ile zawodzenia, które Wened dość chętnie wykorzystuje, wpasowują się w klimat tego materiału (w niektórych jedynie momentach ocierają się o groteskę), o tyle partie mówione (chociaż w tym wypadku bardziej krzyczane)… No nie. W zasadzie nie wiem o co kaman, ale Wened ma z tym problem. Wystarczy prześledzić różne jego wydawnictwa. Teksty na „Sleepless Temple” są jakie są. I to mój jedyny komentarz. To niestety materiał mocno sezonowy (tak jak wspomniałem wcześniej). Sprawdzi się w zimie. Wtedy najpełniej można go chłonąć. A myślę, że warto się zaciekawić. Chociaż tak sobie teraz dumam, że nawet latem, gdzieś na odludziu, słuchany na słuchawkach, może mocno podziałać na wyobraźnię. I rajtuzy, jeśli wiecie co mam na myśli.

To niespełna 23 minuty muzyki. Bez wątpienia odpowiednia dawka takiego akurat grania. Jeśli ktoś lubi, to myślę że może Ducha Czerni sprawdzić.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

01. W martwocie wspomnień
02. Nocny pogrzeb…
03. Krew grudniowego mroku
04. Cenotaf zamarłych zjaw