Draug „Draug”

Wydawca: Plague Tapes

Jak dotąd niniejsza taśma to jedyny dowód istnienia tworu o nazwie Draug. Przyjrzyjmy się więc jej bliżej…

Draug nagrał sześć utworów i wtłoczył je na taśmę zatytułowaną w niewyszukany sposób, bo po prostu „Draug”. Po trzy na każdej stronie. Każdy z nich jest wytworem chorej inwencji twórczej spod znaku obrzydliwego death metalu. Paskudne brzmienie, w jakie obleczone są te numery, otęguje jedynie wrażenie, że takiego death metalu nie może grać ktoś do końca normalny. Jared zapewne nie do końca takim jest, co udowodnił mi już wcześniej we Filtheater. Obie te kapele grają na równym poziomie – jedna jak i druga są przesiąknięte śmiercią i obrzydzeniem, jednak każda w inny sposób. „Draug” to głównie bardzo szybkie tempo, ocierająca się w tych najszybszych i najbardziej chaotycznych momentach o grind core, gdzie śmieciowa produkcja jest jedynie plusem, nadającym całości odstręczającego nieprzystosowanych charakteru. Tak po prawdzie, ten króki materiał przelatuje przeze mnie, łamie kości i depcze twarz, aż nie pamiętam, co się tak właściwie stało. Właśnie to jest ten minus – pamiętam tylko, że było agresywnie i niemiło, ale nic poza tym.

Podejrzewam, że Draug nie wyznaczył sobie za grupę docelową fanów nowego oblicza Morbid Angel. Inni, którzy nie boją się tej zgnilizny, mogą spokojnie poszukać w Plague Tapes, czy „Draug” jest jeszcze dostępna.

Ocena: 7/10

A tutaj wersja anglojęzyczna – ODM.

Tracklist:

1. Spawn of a Scorned God
2. Puke Drinker of the Damned
3. Barbaric Beheadings
4. Avenue of Lions
5. Blood & Hammers
6. Scourge of the Black Plains
Autor

11165 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *