Dr. Livingdead „Dr. Living Dead”

Wydawca: High Roller Records

Zacznę może od tego, że mnie, jako humaistę z magystrem, boli ta kropka po „dr”. Wszak wiadomo, że w języku polskim kropki w tym miejscu być nie powinno.

Ok, skończyłem się czepiać pierdół. Przejdźmy do rzeczy ważniejszych, niż umowne zasady interpunkcji. Dr. Livingdead to kapela napierdalająca thrash metal / crossover w trochę parodiującym stylu. Zresztą, obczajcie ich logo i zrozumiecie. Ale, nieważne czy śpiewają o dupie Maryi czy o ultra piekielnych sprawach, ważne, że robią to w dobrym stylu. Osobiście „Dr. Living Dead” kojarzy mi się na przykład z Nuclear Assault, D.R.I., Stormtroopers Of Death, a z nowszych rzeszy – chociażby z Gama Bomb. Kapela gra niesamowicie (patrząc na okładkę, chciałoby się rzec „nieziemsko”) intensywnie, bardzo szybko i krótko. W zasadzie tylko jeden utwór przekracza tutaj trzy minuty. I to szaleństwo czuć u Dr. Livingdead, krążek przemyka, ale coś tam jednak w głowie po nim zostaje. W tym sensie, że sporo tutaj melodii, które zapadają w pamięć, riffów, które jakoś tam osiadają pod czaszką, by ujawnić się w niespodziewanych momentach – „My Brain Is For Sale” na przykład przypomniało mi się dziś ni z dupy ni z pietruchy przy myciu samochodu. Bez związku, zaznaczam. Chodzi mi jedynie o to, że coś w sobie ma ten Dr. Livingdead, dobrze się słucha tego ich debiutu, noga chodzi, głowa chodzi, adrenalina buzuje – oto przecież biega w thrash metalu, nie?

Podoba mi się ta muzyka, nie jest oryginalna, na pewno łyknie ją thrash metalowa młodzież, ale uważam, że nie tylko z tego powodu, powinna zagościć pod strzechami. Miło napierdalają. Po prostu.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. World War Nine
2. Slime From above
3. Revenge On John
4. Streets Of Doc Town
5. Kindergarten Cop
6. Kill Me!
7. Dead End Life
8. My Brain Is For Sale
9. Dr. Living Dead
10. Hard Target
11. Feeding The Cyco
12. You’re Not The Law
13. Chucky
14. Gremlins Night
15. UFO Attack
16. Reptiles Beneath
Autor

11171 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *