Dormant Ordeal „It Rains, It Pours”

Skłamię, jeśli powiem, że wiedziałem wcześniej co to ten Dormant Ordeal jest, a po okładce obawiałem się popłuczyn po Katatonii czy innych rzeczy – nie wiem dlaczego, taka szara i impresjonistyczna. No i z deszczem w tytule.

Ale jak odpaliłem promówkę, zrazu zmieniłem zdanie – to na pewno nie będzie Katatonia. Zdecydowanie, hehe. Krakowiacy eksplorują całkiem inne rejony muzyczne – death metalowe. Może gwoli ścisłości rzeknę, iż nie zaznacie tu oldschoola, bo „It Rains, It Pours” odnajduje się w bardziej nowoczesnym pojmowaniu tego terminu. Słuchając ich debiutu na myśl przychodzą mi głównie nowe produkcje Traumy, Lost Soul, Decapitated, Masachist czy nawet Hate – jak widzicie, polskie kapele. I może rzeknę w ten sposób – czuć, że Dormant Ordeal pochodzi z Polski. Pewnie nawet jakbym nie wiedział, że to krakowska kapela, to podskórnie, intuicyjnie kojarzyłoby mi się to granie właśnie z polską szkołą. Jest to brutalne, mocno połamane i zaaranżowane na wysokim poziomie skomplikowania. Całość brzmi syntetycznie, mechanicznie, czysto i przejrzyście. Szybkości osiągane na „It Rains, It Pours” również należą do właściwych, choć jak na połamany death metal przystało, szafowanie tempem jest jedną z cech Dormant Ordeal. I tak jak większość płyt z kręgu polskiej szkoły death metalu, tak i debiut kwartetu z Małopolski jest płytą porządną, jednak nie porywającą mnie tak do końca. Chodzi tu zapewne o różne oczekiwania wobec death metalu, no ale jednak jako autor recenzji muszę wprowadzić pierwiastek wartościowania muzyki, prawda? Intensywna muzyka, która niewątpliwie ma potencjał, tylko teraz trafiła nie na tego recenzenta, co powinna.

Ja wiem po prostu, że nie jest to album, do którego będę powracał namiętnie, o ile w ogóle. Ale nie mogę odmówić mu dobrego poziomu i przewiduję, że swoich fanów znajdzie.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. Depopulation of Io
2. Cypress Mourning
3. The Stepfather
4. The Sinless
5. Your Mother-Slave
6. Unimagined, Unwritten, Unseen
7. Dememorization
8. Days That Didn’t Make It
9. The Animal
10. Man from the Water
11. Here Be Lions
12. Depopulation of Earth

 

Autor

11070 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Rzeczywiście chłopie” nie trzymałeś instrumentu w ręce”. Jeśli ta płyta Cię nie porywa to idź smażyć powidła w kuchni-tylko do tego się nadajesz i tam Twoje miejsce.
    Wg mnie płytę DORMANTU znamionuje olśniewający profesjonalizm!!Byłem w ciężkim pozytywnym szoku-wręcz uważam że po Decapitated ( a przecież to ich pierwsza płyta)ciągną w strone „pudła ” polskiego Death Metalu!!!! Co w przypadku debiutu jest niespotykane na świecie ,albo stanowi rzadkość!!! Ta płyta nie ma słabych momentów-muzycy technicznie są również bez zarzutu.Szczególnie mocną stroną tego albumu jest klimat!!!! Płyta daje porządnego kopa bez zbędnych dłużyzn i popisówek, co u debiutantów częste.Zaskakujące celnie dobrane „zwroty akcji” powodują że nie nuży, stąd często do niej będę wracał.Płyta wyważona w każdym elemencie- nie nudzi i nie muli!!!Nie mogę uwierzyć że to debiut.I nie mogę uwierzyć że u Ciebie zasłużyli tylko na 6,5!!! Powstało u mnie wrażenie że „Buraczano-disco-polowa sieczka” to Twoje drugie imię!!!DORMANT tak trzymać-O to w death metalu chodzi!!! PO PROSTU RE-WE-LACJA!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam !!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *