Divine Weep „Age of the Immortal”

Divine Weep  Age of the ImmortalSą takie momenty w życiu recenzenta, kiedy bardzo chciałby zachować umiar i powagę, ale naprawdę nie może. I dzisiaj taka sytuacja ma właśnie miejsce w przypadku mojego randez vous z zespołem Divine Weep.

Już okładka zwiastowała, że może być ciekawie. Lektura notki promocyjnej, w której już na pierwszy rzut oka wyłapałem jakieś literówki, tylko mnie utwierdziła w tym przekonaniu. Gdy zobaczyłem na booklet, gdzie tracklista opisana jest za pomocą czcionki podjebanej Iron Maiden to już pomyślałem, że coś jest nie tak. Pełen obaw odpaliłem „Age of the Immortal”. Cóż, powiem tak – to nie jest heavy metal dla mnie, bo jest po prostu mierny. Przede wszystkim, wokale – nieciekawe i irytujące. Muzycznie również nic na czym można by ucho zawiesić – niskich lotów nudny heavy/power metal. Ale brakuje mi tutaj pierwiastka, który przykuje moją uwagę, który sprawi, że noga będzie wybijała rytm, poczuję się wzniośle, czy nawet pobiegnę po oliwkę, którą nałożę na swoje wspaniale umięśnione ciało i pogalpouję na białym rumaku. Nie, tutaj jedynie czekam, aż panowie skończą grać, nudząc się przy takim „Riders of Navia” niemiłosiernie… Albo utwór tytułowy, z dwoma, tragicznymi wokalami i przepraszam za stwierdzenie, tak bardzo czerstwą melodią, że bardziej się już chyba nie dało… Ale, jak się okazuje, najgorsze dopiero przede mną. Divine Weep postanowiło bowiem na „Age of the Immortal” znajdują się jeszcze dwa covery… Ja różne rzeczy w życiu słyszałem, ale tak niedołężnego i wypranego z jakiejkolwiek mocy coveru „Run To The Hills” jeszcze nie. Jak to mawiał jeden wielki Polak, są granice, których przekraczać nie wolno. Nie wolno tak psuć takiej wybitnej piosenki. Trochę lepiej prezentuje się „The Trooper”, ale i tak wiele do życzenia pozostawia. Ogólnie, jedna z gorszych rzeczy jakie ostatnio słyszałem.

I już wiem, skąd ten boski szloch… To w niebie puścili „Age of the Immortal”. Żartuję, bóg nie istnieje. Bo gdzie skurwiel był, gdy nagrywano ten krążek?

Ocena: 2/10

Tracklist:

1. Imperious Blade  
2. The Mentor  
3. Day of Revenge  
4. Petrified Souls  
5. Riders of Navia  
6. Age of the Immortal  
7. Run to the Hills (Iron Maiden cover)
8. The Trooper (Iron Maiden cover)

 

Autor

12163 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

7 komentarzy

  • Co ty? chyba od tyłu słuchałeś albo po prostu niedołężny muzycznie jesteś. Zajmij się np: zbieraniem jebanych liści bo recenzent z ciebie mizerny. Trochę ogłady głupolu….

  • Liści mam już całe dwa pokoje, więc nie wiem po co mi kolejne. Ogłady zaś brakuje szanownemu panu, bo nie pamiętam, kiedy przechodziliśmy na Ty tudzież pili bruderszaft lub też uczyniły by to nasze połowice, zaś mówienie mi per głupol zakrawa na ujawnienie danych osobowych, czego sobie nie życzę. I cóż, niektórym trudno uwierzyć, że zespół ich kolegów może nie podobać się innym osobom – tak już ten metalowy świat działa. Gwoli ścisłości – do kapeli nic nie mam, bo nie znam. Jedynie do muzyki.

    Z gorącymi pozdrowieniami.

  • Przepraszam, że uraziłem jaśnie księcia. Ahhh gdzie te moje maniery. Byłem na 2 koncertach Panów (nie znam ich osobiście) i powiem Panu, że w/w recenzja śmierdzi mi spiskiem ot co. 2/10 to nawet nie daje się dla Janusza Laskowskiego, a tu jest naprawdę kawał muzy. To że jaśnie Panu bardziej podchodzą sztańskie klimaty lub Bóg wie jakie to ja nic nie poradzę, a przepraszam Boga Pan przecież nie lubi. A propo recenzji – to ZERO konkretów – same pierdoły typu: gówno, bleee, syf itp – strasznie profesjonalna i dojrzała wypowiedź. Ja w sumie też pozdrawiam… Proponuje mimo wszystko zbierać kasztany…

  • Drogi interlokutorze, to wspaniale, że podoba Ci się płyta zespołu Divine Weep, wszak nikt nie odciąga Cię od tego, ni nie osądza Twoich gustów. Spisków proszę tu nie wietrzyć, ani zmów, ni karteli nawet, że niby płyty jedne dostają więcej zaś inne mniej z jakichś pozamuzycznych powodów. Do mnie osobiście niniejszy album nie przemawia, co też raczyłem stwierdzić, do waści natomiast przeciwnie, co również waść stwierdził – i tak to już się kręci, ta dziwna rzecz nazwana sztuką, gdzie nie ma żadnych twardych wytycznych opartych na matematycznych wyliczeniach, kiedy to należeć się winno 6/10 a kiedy 10/10. Przejrzałem swą recenzję trzy razy, ale nie znalazłem nigdzie żadnego z inkryminowanych stwierdzeń – ani „gówno” się tutaj nie pojawiło, ani „syf” ni też „bleee” nie znalazło się wśród słów przeze mnie użytych. Natomiast – „nudny heavy/power metal”, „tragicznymi wokalami”, „wyprany z jakiejkolwiek mocy cover”. Każdy kto czyta Chaos Vault zapewne i tak zdziwił się, że byłem zapewne tak powściągliwy w szafowaniem epitetami. A boga nie mam co lubić czy nie lubić, tak jak różowego jednorożca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *