Disfigured „Blistering of the Mouth”

Wydawca: Comatose Music

W Teksasie, jak się właśnie dowiedziałem, mieszka nie tylko Chuck Norris, ale i trio o wdzięcznej nazwie Disfigured. Ale z półobrotu potrafią przypierdolić równie mocno, o czym właśnie się przekonałem.

„Blistering Of The Mouth” zaczyna się riffem zbliżonym do wczesnego Deicide, czyli już możecie sobie wyobrazić banana na mojej paszczy, malującego się w nadnaturalnych rozmiarach. Z tą jednak różnicą, że Disfigured zamiast włażenia w dupę Szatanowi, opiewania samobójczych ofiar czy śmierci o zmierzchu, możemy sobie posłuchać o przecinaniu na pół, rozpuszczaniu w kwasie i innych takich przyjemnościach dnia codziennego. A oprócz inspiracji ekipą Bentona, mamy tu również głęboki ukłon w stronę innych prekursorów metalu śmierci made by USA. Na przykład bas brzdęka tu radośnie, niczym na „Tomb Of The Mutilated”, a samo Cannibal Corpse jest chyba drugą inspiracją, co do której raczej nikt nie powinien mieć wątpliwości. Taaa, Disfigured brzmi oldskulowo, choć bez przesady, bo atutem jest tu klarowna produkcja, tak więc nie musicie się domyślać dźwięków. W tym miejscu musi też paść sakramentalny truizm, iż „oczywiście Disfigured nic nowego nie wnosi do gatunku”, a jedynie bardzo solidnie łomocze kości słuchacza. Death metal ma być brutalny, era odkrywczego etapu jak na razie zakończyła się na Nile, może Origin, od tego czasu w tym temacie wszystko zostało powiedziane. A „Blistering Of The Mouth” wali po ryju i to cieszy przede wszystkim.

No cóż, nic na to nie poradzę, ale mnie się to Disfigured i tak podoba. To trochę tak, jak z seksem w małżeństwie – rzadko doznaje się czegoś nowego, ale przy obopólnych chęciach można sobie zdrowo poużywać i porządnie upuścić z krzyża.

Ocena: 4,5/6

Tracklist:

1. Satan’s Cum
2. Survival of the Dead
3. Herpes Face
4. Defleshed in Acid
5. Mortician’s Madness
6. Eternal Flames
7. Chopped in Half
8. Blistering of the Mouth
9. Cyanide Suicide
10. Circumsised and Sodomized
Autor

12135 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *