Diocletian „Amongst The Flames Of A Burning God”

Wydawca: Profound Lore Records

Gdy w 2014 roku pojawił się “Gesurdian” wiadomo było już, że to najprawdopodobniej ostatni album Diocletian. Serce krwawiło mi wtedy niemożebnie, bo oto odchodził Cesarz, sztukmistrz wojennej zagłady, który nie miał sobie równych, a który skradł moje kamienne serce zajebistym “Doom Cult” parę lat wcześniej. Na szczęście, jak to zwykle bywa, natura nie znosi próżni i już w 2018 roku Diocletian przeszedł wojenną ścieżkę m.in. przez Polskę, gdzie udowodnił, że ma się całkiem dobrze i jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

I dobrze, bo na “Amongst The Flames Of A Burning God” czekałem z zapartym tchem, zwłaszcza że promujący go kawałek “Repel The Attack” połamał mi nogi. Wiedziałem już wtedy, że Diocletian maniany nie odstawi i nagra krążek, który będzie hołdował najlepszej z wojennych sztuk. Proroctwo okazało się prawdą, a wojna – po odpaleniu krążka – rozpoczęła się o zrzutu bomby atomowej na słuchacza. Miażdżący wstęp i od razu jazda na pełnej, bez trzymanki, prosto przed siebie. Po trupach, po zgliszczach miast i wsi, po grobowcu ludzkości. Dobra, poniosło mnie mocno. Inaczej jednak nie potrafię opisać tego jadu i agresji, które wylewają się z tej płyty. Tutaj wszystko jest takie, jak za starych dobrych doom cultowych czasów. Nie ma tutaj melodii, jest za to tona surowizny. Nie ma tutaj rozbudowanych partii, są za to szybkie strzały po pysku i w potylicę (“Degenerate Swarm”). Nie ma kombinowania, jest za to prosta agresja skierowana wprost na słuchacza. Tak, jest prosto i piekielnie wulgarnie. Chamstwo które tutaj panuje jest niczym wojenne szaleństwo, podczas którego dzieją się rzeczy, przy których sodoma i gomora to wesoła bajka dla dzieci, a plutony egzekucyjne to zwykła strzelanka. Punktem kulminacyjnym tego szaleństwa jest zdecydowanie ostatni kawałek: “Restart Civilisation (Total Death Protocol)”. Bębny zwiastujące Sąd Ostateczny, wokale wykrzykiwane przez Antychrysta i gitary, niczym Trąby Jerychońskie. Jeśli tak ma wyglądać koniec ludzkości, niechaj nastąpi on jak najszybciej!

Rozjebał mnie ten album. Diocletian udowodnił, że po “Gesurdian” jest w stanie nagrać krążek prosty, ale jednocześnie konkretny i przede wszystkim mocny, jak uderzenie bomby jądrowej. Bezapelacyjnie kandydat do miana płyty roku.

Ocena: 9,5/10

Tracklista:
01. Nvclear Wolves
02. Degenerate Swarm
03. Repel The Attack
04. Berserker Rites (Iron Resvrrection)
05. Invincibility Through Strife
06. Procreate Strength
07. Plvndered By Hyenas
08. Restart Civilisation (Total Death Protocol)

Autor

397 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *