Diabolicon „The Source of the Black Light”

Wydawca: Mort Productions / Putrid Cult / Black Vault Productions

Diabolicon to twór złożony między innymi z Fulmineusa, byłego gitarnika Besatt. Wiedziałem to oczywiście zanim usłyszałem ich debiut, ale podejrzewam, że gdybym nie wiedział a usłyszał – to bym przynajmniej podejrzewał taki fakt.

Nic nie poradzę, teraz to kojarzy mi się to jeszcze bardziej. Ale to bynajmniej nie jest zarzut, bo wczesne produkcje Besatt są całkiem całkiem, hehe, a właśnie to z nimi kojarzy mi się „The Source Of The Black Light”. Muzycznie operują raz bardzo szybkimi tempami, a kiedy indziej bardziej wzniosłymi, wolniejszymi – jak w „Eternal Majesty”, których chyba zresztą jest na płycie przeważająca ilość. I pomimo że muzycy Diabolicon to grzesznicy pierwszej wody zapewne, to jedną rzeczą ich debiut nie grzeszy – innowacyjnością. Diabolicon jest głęboko osadzony w kanonach gatunku i nie znajdziecie tutaj ani jednej nuty, która brzmiała by zbyt nowocześnie, czy z jakimiś obcymi naleciałościami. I dobrze w zasadzie, po co to komu, skoro muzyka którą tworzą jest całkiem w porządku – nie genialna, nie zajebista, nie miażdżąca chrześcijan jak rybiki w kiblu, ale właśnie w porządku. Do posłuchania, ale wiele z tego w głowie – przynajmniej mnie – nie zostało. Czarci metal utrzymany nie jest niczym przyozdobiony, stunningowany, ani nic z tych rzeczy – czysta siarka i surowizna, jakich dość dużo w podziemiu, niemniej jednak powtarzam – da się tego słuchać, zwłaszcza, jeśli ktoś jest fanem wspomnianego już zespołu, w którym drzewiej udzielał się Fulmineus.

Black metalowi die hards – ten krążek jest dla Was. Podejrzewam, że tylko dla Was, ale mogę się mylić. Solidny czarny metal godny polecenia.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Triumph of the Supreme Philosophy  
2. The Source of the Black Light  
3. Seven Legions  
4. Eternal Majesty  
5. Lilith & Naamah  
6. Let the Day Turn into the Night  
7. Back to the Black  
8. The End of the Universe

 

Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *