Diabolical „Eclipse”

Wydawca: Indie Recordings

 

To piąty duży materiał Szwedów. Działają oni pod tym szyldem od 98 roku i – jak się później okaże – może mieć to spory wpływ na moją ocenę „Eclipse”.

Mierzę się z tym materiałem dość długo i wcale nie dlatego, że jest on rozbudowany i skomplikowany. Wbrew złym wiatrom, burzom i innym chujostwom starałem się ze wszystkich sił znaleźć w nim coś co zmieni moje negatywne odczucia. A te pojawiły się już po pierwszym odsłuchu „Eclipse”. Wieje tutaj nudą. Piździ nią jak w Świętokrzyskim. Diabolical na obiekt swojego kultu wybrało Septich Flesh. Obok stoi figurka reprezentująca Behemotha. No i tak sobie Diabolical tłucze ten swój materiał przez ponad 41 minut i nic z tego wynika. Ba, żeby tylko nuda była tutaj jedynym problemem. Brakuje tutaj równie patosu i rozmachu. Nie uważam co prawda (poza nielicznymi wyjątkami) by były to w muzyce wartości dodane. Jednak, jeśli już ktoś decyduje się na taką formę metalu, to są one wręcz nieodłączone. Ba, odarte z nich takie granie, jest zbiorem dźwięków obok których obojętnie przeszedłby nawet Die Hard wyżej wymienionych zespołów. Tutaj tego brakuje (może hajsów za mało było) i skutkiem jest nijaki, do bólu średni materiał. Chociaż dla sprawiedliwości trzeba dodać, że w niektórych miejscach (vide utwór numer jeden) ten pierwszy nieśmiało wysuwa czułka.

Kiedy zastanawiałem czy mógłbym go komukolwiek polecić, to wyszło mi że nawet osoby, którym – po raz kolejny powtórzę – na wymienione wyżej zespoły robi się namiot i automatycznie wyciągają swoje drewniane patyki, wróć, bogato i fantazyjnie zdobione miecze dwuręczne na pohybel wszelkim hejterom, potraktują Diabolical jak ubogiego kuzyna. Wstyd się do niego przyznać, może i lepiej nie pokazywać, ewentualnie czasem w zaciszu domowym odpalić i przez chwilę posłuchać.

Nie jest to materiał, który jest chujowy i źle zagrany. Słychać, że Panowie nie są świeżakami. A może właśnie długoletnia działalność wyprała ich z tego, co mogło by uczynić ten materiał ciekawym? Chociaż parę pomysłów się tutaj pojawia. Problem jak wspomniałem polega, że jest on średni i nudni. A to w zalewie muzyki z jaką mam okazje się stykać oznacza wyrok „wygnanie z mojej pamięci”.

Ocena: 4,5/10

Tracklista:

01.We Are Diabolical
02.Betrayal
03.Black Sun
04.Failure
05.Inception
06.Hunter
07.Tyranni
08.The Fire Within
09.Requiem

Autor

3656 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *