Diablerets oraz Inner+BlackDawno już sobie nie niszczyłem psychiki dźwiękami drone/noise/ambient. Nigdy nie byłem jakimś zagorzałym fanem takiej „muzyki”, ale czasem udało się w tych tematach odkryć coś ciekawego. Dzisiaj zajmiemy się takim właśnie hałaśliwym krążkiem.

Dwie kapele o kompletnie nic mi niemówiących nazwach: Diablerets oraz Inner+Black prezentują nam swoje dźwięki na pięknie wydanym siedmiocalowym krążku. Zacznijmy, więc od strony „A” zajmowanej przez Diablerets, która jest dla mnie zdecydowanie bardziej przyswajalna. Numer zatytułowany „Soul Adrift” mam motyw przewodni w postaci melodii na flecie i pokręconych wokali w stylu np. Void ov Voices (chodzi o projekt pana Atylli oczywiście), ale przepuszczonych przez jakieś miksery czy inne tego typu cholerstwo. Te dwa punkty to szkielet tego numeru. Dodatkowo sporo tu jakichś szumów, trzasków. Moja mikrofalówka kiedyś wydawała podobne odgłosy, zanim odeszła na wieczny spoczynek, hehe. Strona „B” czarnego placka zajmowana jest przez projekt o jeszcze bardziej pokręconej nazwie, czyli Inner+Black. Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Słyszymy perkusję. Nie wiem, czy „żywą” czy „sztuczną”, ale słychać ją fajnie. Dodatkowo ciekawe hałasy oraz bardzo niepokojące ludzkie krzyki, zawodzenia. Klimat jest. Chętnie w towarzystwie tego kawałka urządziłbym sobie spacer po jakiejś opuszczonej fabryce. Dobry podkład pod takie doznania.

Nie będę się więc wiele rozpisywał, bo taka muzyka to trochę nie moja bajka, ale lubię czasem jak takie hałasy, połechcą mnie po bębenkach. Ten split to ciekawa pozycja. Sporo interesujących dźwięków i ciekawy klimat. Akurat marnuje czas na wirtualne przygody z grą Fallout 3, więc temat pod takie rzeczy jak znalazł. Czy jest to jednak muzyka w całym tego słowa znaczeniu? Chyba nie, dlatego ocena taka, a nie inna.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01. Soul Adrift
02. Merkelig Kinesisk Skrikende Pa¦è Maling