Kontakt: Devenial Verdict

Brutal death metal to nie jest coś co wujek lubi najbardziej. Nie ukrywam jednak, że mam paru faworytów, których mogę słuchać bez ziewania. Czy Devenial Verdict wbije na pełnej kurwie do tej wąskiej grupy?

Kiedy myślę brutal death metal, oczyma wyobraźni widzę piękną, subtelnie maźniętą romantyzmem, dolinę. Kiedyś wypełnioną bujną, kolorową roślinnością i cudownymi zwierzątkami, tymi z kopytkami i innymi nóżkami. Teraz zaś upierdoloną krwią z resztką flaków niewyjedzonych jeszcze przez kruki. Dolinę pełną kości po których dla czystego funu jeżdżą sobie czołgi. W te i nazad. A w tych jeszcze nie pokruszonych szkieletach straszą puste oczodoły. Ale tylko przez chwilę. Bo już szybko zbliża się ekipa wesołych – koniecznie grubych i spoconych – nekrofilów, którzy zaraz ochoczo zatkają te oczodoły chujami maści wszelakiej. No i oczywiście krzyże. Las poodwracanych krzyży. A na to wszystko spoziera z góry Nephren-Ka razem ze swoim zwierzchnikiem. Problem z Devenial Verdict polega na tym, że tego tutaj nie ma. Płyta trochę bez historii. Nie no fajnie: amerykańskie granie, czasem nieco bardziej brutalne, nierzadko finezyjne, acz wciąż z fajnym feelingiem.. W drugim utworze „Fall of Faith” pojawia się motyw nasuwający skojarzenia z modnym ostatnio death/math/core/chuj/wie/co metalem. Wiecie, takim gdzie jest dwóch wokali. Jeden jest aktywny, drugi bierny. Na szczęście to jedynie chwila. Cały materiał (niespełna 24 minuty) zasługuje na „średnio, może kiedyś coś z tego będzie”. Więc odpowiedź na pytanie ze wstępy brzmi: „Na razie pocałuje klamkę”. Nie wiem czy nie będę jedyny, ale coś mi nie pasuje w perkusji. Płasko mi to brzmi.

Może jeśli ktoś zasłuchuje się nieco mocniej w takim graniu, wyciągnie z tego materiału więcej. Warto sprawdzić. Materiał można legalnie odsłuchać na bandcamp.

Ocena: 6/10

Tracklist:
01. Thrones
02. Fall of Faith
03. Sun Hammer
04. The Corinthian
05. Despoiler